Budżet UE: Rośnie presja na Brytyjczyków, ale wciąż brak postępów

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 21-11-2005, 15:09

Ministrowie dyplomacji państw UE w poniedziałek kolejny raz nie zdołali zbliżyć swoich stanowisk w sprawie finansowania Unii w latach 2007-13.

Ministrowie dyplomacji państw UE w poniedziałek kolejny raz nie zdołali zbliżyć swoich stanowisk w sprawie finansowania Unii w latach 2007-13.

    Jednocześnie rośnie presja na kierujących pracami UE Brytyjczyków, by doprowadzili do kompromisu w tej sprawie na szczycie europejskim 15 i 16 grudnia.

    "Ta dyskusja była bezsensowna" - nie krył rozczarowania minister spraw zagranicznych Belgii Karel De Gucht. Jego odpowiednik z Finlandii nie zabrał nawet głosu podczas debaty. "W świetle braku nowego dokumentu ze strony Wielkiej Brytanii, wszystko to, co powiedziałem dwa tygodnie temu, pozostaje ważne" - powiedział Erkki Tuomioja. 

    Na niespełna cztery tygodnie przed szczytem  w Brukseli, poniedziałkowe spotkanie szefów dyplomacji UE "nie przyniosło żadnych postępów w sprawie budżetu" - przyznał minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

    "Nie zgadzam się jednak z tym, że dyskusja była bezsensowna. To była dyskusja potrzebna jako element mobilizacji Wielkiej Brytanii" - dodał.

    Jack Straw, szef brytyjskiej dyplomacji, nie przedstawił w poniedziałek żadnej propozycji liczbowej. Tę zapowiada dopiero na posiedzenie ministrów spraw zagranicznych zwołane na 7 grudnia. "Jedyną formalną propozycją, jaka jest na stole, pozostaje propozycja Luksemburga" - powiedział Pietras.

    Podczas debaty 17 krajów, w tym Polska, Francja, Belgia, Włochy, Niemcy i Austria, wypowiedziało się za możliwie niewielkim odejściem od propozycji przygotowanej w czerwcu przez Luksemburg. Z tej luksemburskiej propozycji zadowolona była także Polska, bo oznaczała ona dla nas około 60 mld euro "na czysto", w siedmioletniej perspektywie od 2007 do 2013 roku. Natomiast Wielka Brytania, Holandia i Szwecja - zajęły wręcz przeciwne stanowisko. Opowiedziały się w poniedziałek za "znaczącymi zmianami" w propozycji luksemburskiej, które zmniejszyłyby ich wpłaty do budżetu UE.   

    Centralnym problemem do rozwiązania pozostaje  rabat brytyjski, czyli kilkumiliardowa ulga w składce do budżetu UE, z której Londyn korzysta od 1984 roku. Brytyjczycy ostrzegli swoich partnerów w poniedziałek, że wszelkie zmiany w rabacie musiałaby zaaprobować Izba Gmin.

    "To nie jest blef. Oni musza iść z tym do parlamentu i to jest z punktu widzenia polityki wewnętrznej bardzo trudne" - przyznał Pietras. W przypadku braku porozumienia budżetowego w grudniu, najwięcej stracą nowe kraje członkowskie, bowiem opóźnione zostaną transfery środków na rozwój ich biednych regionów czy walkę z bezrobociem.

    Zdaniem Pietrasa, mimo wszystko Brytyjczykom i pozostałym "starym" krajom UE też zależy na osiągnięciu porozumienia w sprawie budżetu w grudniu. Brak kompromisu - tłumaczył - utwierdziłby bowiem opinię publiczną w przekonaniu, że Europa jest w głębokim kryzysie i podważyłby wiarygodność UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane