Budżet w ryzy, bo koniunktura nie jest stała

Andrzej Tokaj
opublikowano: 15-11-2006, 00:00

Optymiści twierdzą, że w kraju lepiej być nie może. Pesymiści zaś obawiają się, że to niestety prawda. Ja jestem realistą: jest nieźle i będzie lepiej. Moja ogólna ocena zmian gospodarczych, które dokonały się w ciągu ostatniego roku, jest pozytywna. Zwraca uwagę imponujący napływ inwestycji zagranicznych, niski poziom inflacji, spadające bezrobocie (choć w tym przypadku duże znaczenie mogą mieć wyjazdy Polaków do pracy za granicę). Dzisiaj sytuacja gospodarcza kraju jest dobra, jeśli przyrównać ją do tej sprzed powiedzmy 4-5 lat. Jeśli jednak przy jej ocenie uwzględnić możliwości — skutki zniesienia barier po akcesji do UE, wzrost gospodarczy u naszych największych partnerów oraz potrzeby wynikające z konieczności nadrabiania półwiekowego zacofania — to tempa rozwoju kraju nie da się określić jako imponującego. W przyszłym roku wzrost gospodarczy powinien utrzymać się na podobnym poziomie jak obecny, a liczni inwestorzy zagraniczni nadal powinni kierować swój kapitał do Polski.

Wśród ważnych kwestii wskazałbym na konieczność utrzymania w ryzach deficytu budżetowego, którego poziom jest wciąż wysoki. Włodarze polskiej gospodarki powinni pamiętać, że stabilna sytuacja nie jest dana raz na zawsze. Scenariusz węgierski to godna uwagi przestroga. Jeśli chodzi o bezrobocie, to spodziewam się dalszego spadku, co warto wspierać choćby poprzez obniżkę pozapłacowych kosztów pracy. Jednak dane o spadku bezrobocia byłyby bardziej optymistyczne i wiarygodne, jeśli równolegle spadłaby liczba Polaków, którzy wyjechali za granicę do pracy.

Omawiając zmiany cen, warto się skupić na rynku nieruchomości, które w ciągu ostatniego roku rosły niezwykle szybko. Myślę, że w 2007 r. nadal będą rosły, ale już nie tak dynamicznie. Warto pamiętać, że Polska ma coraz silniejszą konkurencję w postaci rynku nieruchomości na Ukrainie czy w Rumunii. W pewnym momencie może się okazać, że dla inwestorów zagranicznych te rynki staną się atrakcyjniejsze. Początki tej tendencji już obserwujemy. Na szczęście od momentu przystąpienia Polski do UE widać stabilny wzrost napływającego do kraju kapitału zagranicznego. Cieszą inwestycje na polskim rynku nieruchomości, w tym zagranicznych funduszy emerytalnych, które stawiają niezwykle wyśrubowane wymagania inwestycyjne. To nie jest kapitał spekulacyjny, tylko pieniądze, które zostaną tu na długo. Liczę, że napływ kapitału utrzyma się na obecnym poziomie.

Wyniki ekonomiczne firm są dobre. Oprócz ożywienia na rynku wpływają na nie: zdobyte doświadczenie, ustabilizowana sytuacja kadrowa na kluczowych stanowiskach, wysoka wiarygodność u partnerów handlowych. Myślę, że nasi klienci w przyszłości utrzymają zajmowane obecnie pozycje. Większość z nich to firmy rozwijające się, czyli inwestujące. Jeśli jednak chodzi o poziom tych inwestycji, to zauważalne są dwie tendencje. Po pierwsze, dla wielu firm, które odniosły sukces, rynek polski staje się za mały. Analizują one możliwości inwestowania na rynkach sąsiednich, przede wszystkim na Ukrainie i w Rosji. Po drugie, firmy korzystają z poprawy ogólnej atmosfery i wzrostu poczucia stabilizacji oraz bezpieczeństwa wśród gospodarstw domowych. Sprzedaż dóbr konsumpcyjnych rośnie, co nakręca inwestycje w tym segmencie gospodarki. Zatrudnienie w wielu firmach zwiększa się proporcjonalnie do rozszerzania ich działalności. Z kolei inne podmioty, poprawiając wyniki i dokonując ekspansji na nowe rynki, zmniejszają zatrudnienie — korzystają ze zwiększającej się wydajności pracy. Są to głównie firmy inwestycyjne, których działalność opiera się na znajomości rynku i umiejętności prowadzenia prawidłowej analizy. Swoboda przepływu pracowników między krajami Unii wymusi szybsze niż początkowo zakładane wyrównanie poziomów świadczeń na rzecz pracowników. Oczywiście nie nastąpi ono natychmiast. Niemniej polscy przedsiębiorcy muszą się przygotować na to, że świadczenia na rzecz pracowników nie mogą drastycznie odbiegać od poziomu w innych krajach Unii. Sukces odniosą ci, którzy zaakceptują wyższy poziom świadczeń i położą nacisk na podniesienie sprawności i wydajności swoich przedsiębiorstw.

Biurokracja i procedury administracyjne to obszar wymagający pilnych zmian. Kompetencje, rzeczowość i racjonalność postaw urzędników muszą zostać dostosowane do potrzeb i poziomu wymaganego przez przedsiębiorców. Opieszałość, błędy w podejmowaniu decyzji, brak dogłębnej znajomości i zrozumienia dziedzin analizowanych przez urzędników są poważnymi barierami w gospodarce. Podobnie jest z opieszałością sądów, która stanowi przeszkodę dla wzrostu. Istotną poprawę można natomiast zauważyć w terminach płatności, w porównaniu ze stanem sprzed 5 lat. Gorzej sytuacja przedstawia się w przypadku inflacji prawa, która jest zjawiskiem trwałym. W nowoczesnym świecie istnieją silne tendencje do regulowania coraz to nowych zjawisk. Życie gospodarcze w następstwie dynamicznego postępu technologicznego wymaga zapewne ciągłych zmian w prawie, bowiem nowe zjawiska gospodarcze, techniczne, technologiczne nie nadają się do uregulowania tradycyjnymi normami. Problemem jest złe prawo, nieprecyzyjne, pełne luk, niezintegrowane z dotychczasowymi normami oraz nieprzygotowanie osób je wdrażających (urzędnicy, sędziowie, prawnicy) do interpretacji przepisów według jednolitych norm. Podobnie jak opieszałość sądów — i instytucji państwowych — sprawność procesów upadłościowych jest kompromitacją państwa, skoro jego instytucje zamiast wspierać rozwój, często go hamują.

O korupcji napisano wiele, ale dotąd nie zmieniło to jej poziomu. Bardzo złym zjawiskiem jest świadomość jej powszechnego istnienia i konieczność uwzględniania jej przy kalkulowaniu ryzyka związanego z podejmowaniem decyzji gospodarczych. Świadomość istnienia powszechnej korupcji tworzy atmosferę braku równych szans. Te zaś są jednym z podstawowych filarów gospodarki wolnorynkowej. Poważnym problemem jest też rozmijanie się z rzeczywistością deklaracji politycznych co do zmian w przepisach podatkowych. Uniemożliwia to prognozowanie w dłuższym horyzoncie czasowym istotnych parametrów, mających wpływ na wyniki przedsiębiorstw i w konsekwencji na gospodarkę.

Andrzej

Tokaj

adwokat, partner zarządzający kancelarii Magnusson w Warszawie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Tokaj

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu