Budzik zamiast wideorozmowy

Jarosław Wawer
27-09-2006, 00:00

Dwie trzecie użytkowników telefonów wie, jakie usługi oferuje telefonia 3G, mniej niż połowa zamierza w najbliższym czasie je wykorzystać.

Takie — niestety mało optymistyczne dla producentów telefonów trzeciej generacji — wyniki przedstawia ostatnia edycja raportu Mobinet. Okazuje się, że ponad jedna trzecia respondentów — 36 proc. — uważa zbyt wysokie koszty za najważniejszy czynnik, powstrzymujący ich przed przejściem na telefonię 3G. Kolejne 36 proc. twierdzi, że albo nie potrzebuje tej technologii, albo nie rozumie korzyści, jakie może ona dać.

W Polsce dochodzi do tego wciąż niewielki zasięg sieci UMTS, który obejmuje zaledwie największe aglomeracje. Okazuje się jednak, że nawet na zachodzie Europy, gdzie sytuacja z zasięgiem wygląda o wiele lepiej, technologia 3G określana jest często mianem klęski. Thomas Chambers, odpowiedzialny za finanse Symbiana, przyznaje, że choć istnieje już sieć i urządzenia z nią współpracujące, to konsumenci wciąż czekają na usługi, takie jak telewizja czy odpowiednie aplikacje internetowe. Dla pełnego sukcesu współgrać muszą ze sobą te 3 elementy.

— Sam zasięg i hasło UMTS nie wystarczą, musi za tym jeszcze iść atrakcyjna oferta. Trzy lata doświadczeń z tą technologią pozwalają nam oferować w terminalach kolejne nowe funkcje, które wciąż jeszcze nie są łatwo dostępne dla abonentów, np. wideopołączenia czy mobilna telewizja. Dopiero od kilku miesięcy obserwujemy kampanie reklamujące tego typu usługi i mamy nadzieję, że coraz powszechniej będą one oferowane — zgadza się Bartosz Żuk, product manager w BenQ Poland.

— Producenci urządzeń końcowych muszą stworzyć terminale, które pozwolą konsumentom w pełni korzystać z usług oferowanych dzięki tym technologiom. Będziemy zatem obserwować tendencję skupiania funkcji wielu obecnych urządzeń końcowych w jednym przyszłym terminalu — mówi Łukasz Mierzwiak, product manager z działu infrastruktury operatorskiej w Siemensie.

— Obecnie coraz częściej określa się nowoczesne urządzenia 3G jako mobilne komputery multimedialne, a nie jako „telefony”. W rzeczywistości funkcja telefonu w tych produktach jest tylko jedną z wielu dostępnych opcji i często na drugi, trzeci plan odsuwają ją inne atrakcyjne funkcje — jak np. możliwość robienia zdjęć, kręcenia filmów wideo, słuchania muzyki czy przeglądania stron internetowych (i to w postaci identycznej jak na komputerach stacjonarnych) — dodaje Kuba Pancewicz, dyrektor generalny Nokia Poland.

Jednak różnica między produktami działającymi w sieciach 2G i 3G nie polega tylko na większym wyborze funkcji samego telefonu, główną różnicę stanowią dodatkowe usługi oferowane dzięki szybszej transmisji danych. Przed urządzeniami 3G otwierają się zupełnie nowe horyzonty związane z wymienionymi wcześniej multimediami. Pomysłów ani nawet gotowych rozwiązań nie brakuje, trzeba je jeszcze wdrożyć.

Rola operatorów

Wszyscy zgodnie przyznają, że impulsem do szybszego rozwoju ma być czwarty operator, który stawia właśnie na technologię UMTS. Producenci oczekują więc, wciąż przesuwanego, jego wejścia na rynek i wierzą, że później wzrost popularności będzie już postępował lawinowo.

— W Polsce wciąż zbyt mało jest osób przekonanych do nowej technologii. Rozpowszechnianie się wiedzy o tej technologii pocztą pantoflową zaowocuje osiągnięciem krytycznej liczby użytkowników. Zauważając możliwości telefonu szefa lub znajomego kolejni zapragną mieć taki sam. Wciąż musimy jednak czekać na przekroczenie tego punktu krytycznego — mówi Wojciech Wasilewski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Samsung Electronics Polska.

Popularyzacja i promowanie nowych usług i możliwości telefonów trzeciej generacji leży oczywiście w gestii producentów i operatorów. Lecz to na tych ostatnich, ze względu na większą wiedzę o swoich klientach i wygodniejszych sposobach dotarcia do nich, spoczywa dziś większa odpowiedzialność. Producenci zajmują się natomiast rozwojem samych urządzeń, a efekty ich prac można zauważyć nawet gołym okiem.

— Rozwój technologii jest dziś coraz szybszy. Nowe modele telefonów pojawiają się na rynku co kilka miesięcy, zmniejszają się rozmiary, a jest w nich coraz więcej funkcji. Niektóre z nich to prawdziwe kombajny multimedialne w kieszeni. Podczas gdy na rynku głośno jest o 3G, Motorola cały czas testuje nowe rozwiązania komunikacyjne, które mają szanse stać się początkiem telefonii czwartej generacji — twierdzi Maciej Piliński, product manager w Motorola Polska.

Zadanie producentów

Choć użytkownicy dość ostrożnie podchodzą jeszcze do terminali UMTS, producenci są przekonani, że popularność tej technologii jest nieunikniona. Podobnie jak za oczywiste uznawane jest wdrożenie HSDPA, jako kolejnego etapu ewolucji obecnie stosowanych sieci.

— Apetyt rośnie w miarę jedzenia, i przy coraz powszechniejszym dostępie do szybkiej transmisji danych w sieciach stacjonarnych użytkownicy mobilni coraz silniej odczuwają potrzebę osiągania podobnych parametrów w telefonach komórkowych — tłumaczy Kuba Pancewicz.

Producentów telefonów, a właściwie terminali, jak przyjęło się je już nazywać, czekają jednak kolejne bariery do pokonania. Odwieczny problem, jak pogodzić niewielkie wymiary całego urządzenia z dużym wyświetlaczem, ergonomiczną klawiaturą i wytrzymałą baterią, spędza sen z powiek wielu inżynierom. Przecież to nie dla napisu 3G w specyfikacji telefonu użytkownicy wybierają to, a nie inne urządzenie. Nie można zapominać, że wciąż zdecydowanie częściej używaną funkcjonalnością pozostaje w porównaniu z bezprzewodowym internetem choćby prosty budzik.

Nowe technologie są kołem zamachowym telefonii mobilnej i nic nie wskazuje na to, by miało się to w najbliższym czasie zmienić. Porównując jednak liczby: 2,2 mld użytkowników telefonów komórkowych (do roku 2008 ma ich być 3 miliardy) oraz zaledwie 100 milionów korzystających z trzeciej generacji, łatwo sobie wyobrazić, że jeszcze będziemy musieli czekać, aż wyprze ona GSM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Wawer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Telekomunikacja / Budzik zamiast wideorozmowy