Niemiecki parlament Bundestag zaostrzył w piątek prawo o zgromadzeniach oraz przepisy kodeksu karnego, aby móc skuteczniej ograniczać działalność skrajnej prawicy.
Parlament uchwalił karę do trzech lat więzienia dla osób, które zakłócają publiczny porządek, naruszając w czasie zgromadzeń godność ofiar Trzeciej Rzeszy poprzez publiczne "aprobowanie, gloryfikowanie lub usprawiedliwianie" narodowosocjalistycznej dyktatury. Dotychczas ścigane było jedynie kwestionowanie holokaustu oraz podżeganie do waśni na tle narodowościowym bądź rasowym.
Celem zmiany przepisów jest przede wszystkim uniemożliwienie neonazistom organizowania w pobliżu berlińskiego Pomnika Holokaustu i innych historycznych miejsc pamięci demonstracji z okazji 60. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej. Nowe prawo ułatwia wydanie zakazu zgromadzeń w miejscach związanych z prześladowaniami nazistowskimi, jeżeli istnieje niebezpieczeństwo, że organizatorzy mogą naruszyć godność ofiar.
Autorzy nowelizacji wymienili w ustawie powstający w Berlinie Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, jednak władze poszczególnych landów będą mogły uzupełnić listę o miejsca pamięci znajdujące się na ich terenie. W głosowaniu projekt poparły wszystkie kluby parlamentarne z wyjątkiem liberalnej FDP. Zdaniem liberałów, ograniczenie prawa o zgromadzeniach jest zbyteczne, ponieważ obowiązujące obecnie przepisy są wystarczające. Deputowany FDP Max Stadler zwrócił uwagę na "fundamentalne znaczenie" prawa do demonstracji dla demokracji.
Podczas debaty przedstawiciel CDU Wolfgang Bosbach podkreślił, że demokracja musi bronić się przed wrogami i ma obowiązek "wyznaczenia im granic tolerancji". "Nie będziemy tolerowali brunatnych wieców pod Pomnikiem Holokaustu" - powiedział. Minister spraw wewnętrznych Otto Schily i deputowani Zielonych podkreślali, że zaostrzone prawo nie oznacza "ścigania za poglądy", lecz za ich publiczne wyrażanie.
Niemiecka konstytucja gwarantuje prawo do zgromadzeń i demonstracji. Dlatego w przeszłości, pomimo protestów policji i polityków, sądy często zezwalały na wiece NPD i innych radykalnych partii, jeżeli - zdaniem sędziów - nie zagrażały one porządkowi publicznemu.
Bundestag uchwalił zmianę przepisów w rekordowym tempie - w ciągu miesiąca. Bezpośrednim powodem wspólnej inicjatywy ustawodawczej koalicji rządowej i opozycji była zapowiedź neofaszystowskiej NPD, że 8 maja zorganizuje pod Pomnikiem Holokaustu i Bramą Brandenburską manifestację pod hasłem "Koniec zkłamstwem o wyzwoleniu" (wśród największych niemieckich partii panuje od połowy lat 80. konsens, że koniec wojny był dla Niemców wyzwoleniem od hitlerowskiej dyktatury - PAP).
Plany neonazistów uznane zostały za prowokację i wywołały oburzenie opinii publicznej w Niemczech i za granicą. Władze Niemiec obawiają się, że w Berlinie mogłoby dojść do podobnego skandalu jak w saksońskim parlamencie, gdzie w połowie stycznia NPD oskarżyła zachodnich aliantów o dokonanie "bombowego holokaustu" na mieszkańcach Drezna podczas nalotu na miasto 13 lutego 1945 roku. Jacek Lepiarz