Zwyżkom rentowności długu Hiszpanii czy Włoch nieodzownie towarzyszy obniżanie się rentowności obligacji Niemiec (tzw. bundów). Pod koniec ubiegłego roku podczas eskalacji kryzysu ewidentny był efekt zarażenia: obok dochodowości obligacji państw PIIGS wzrastały także rentowności papierów skarbowych państw, w których upatrywać można było kandydatów na kolejne ofiary kryzysu, takich jak Belgia i Francja (spread rentowności osiągał wtedy poziomy najwyższe w historii strefy euro). Wyprzedano nawet dług państw o dużo stabilniejszych finansach publicznych: Austrii, Finlandii i Holandii.
Obecnie sytuacja uległa diametralnej zmianie: kapitał inwestowany jest nie tylko w bezpieczne obligacje niemieckie, ale też w dług wspomnianej trójki państw, cieszącej się wysoką oceną wiarygodności kredytowej. Ba, w ostatnich dniach rentowności benchmarkowych dziesięciolatek Finlandii, Holandii i Austrii spadły do historycznie najniższych poziomów.
W tym samym czasie sytuacja na rynku długu Francji i Belgii pozostawała stabilna. Taki stan rzeczy to kolejny dowód skuteczności operacji LTRO, które były wycelowane m.in. w zachęcenie instytucji finansowych do carry trading [strategii zadłużania się w walucie kraju o niskiej stopie procentowej i inwestowania zdobytego kapitału w walucie kraju o wysokich stopach procentowych — red.] na bonach i obligacjach skarbowych. Dodatkowo, wyjątkowo niskie rentowności długu Niemiec skłoniły część inwestorów do poszukiwania bezpiecznych lokat kapitału, zapewniających choć minimalnie wyższe stopy zwrotu.
Kryteria te spełniają instrumenty dłużne emitowane przez czołowe firmy strefy euro z branż typowo defensywnych, jak np. Danone, Unilever, E.ON, France Telecom czy Sanofi. Czynniki, które sprawiają, że dług państw jest uznawany za bezpieczny — możliwość jego spieniężenia i ustalania podatków — są w przypadku państw euro nieco ograniczone. Co więcej, występuje istotne ryzyko polityczne i groźba konieczności finansowania kolejnych pakietów pomocowych. Wymienione spółki charakteryzuje spora dywersyfikacja geograficzna przychodów, niskie wskaźniki zadłużenia i znaczne zasoby gotówki.
Czy jest jednak możliwe, że ich dług jest jeszcze bezpieczniejszą lokatą kapitału niż obligacje skarbowe Niemiec? W analizie pomocna będzie statystyka z–spread pozwalająca porównać stopień ryzyka przy lokacie kapitału w poszczególne obligacje.
Premia za ryzyko inwestycji w dług wspomnianych firm jest bardzo niska i dla zbliżonych terminów zapadalności w największym stopniu porównywalna z papierami francuskimi, belgijskimi czy austriackimi. Okazuje się jednak, że najbezpieczniejszą inwestycją w Eurolandzie pozostają niemieckie bundy, co odzwierciedla z-spread dla benchmarkowych dziesięciolatek na poziomie — 50 pkt baz.
0,07
proc. Taka była rentowność niemieckich obligacji zerokuponowych, sprzedanych na wczorajszej aukcji.