Niższy podatek dochodowy zwiększy portfele Amerykanów o 29 mld USD (111 mld zł) w tym roku. Zniknie podatek od dywidend, co ma poprawić kursy akcji i skłonić obywateli do zwiększenia wydatków. To tylko część wartego 674 mld USD (2,58 bln zł) pakietu reform, które mają ożywić gospodarkę USA. Rynki nie zareagowały na szczegóły planu, bo zabrakło w nim niespodzianek.
- Pakiet “wzrost i praca” koncentruje się wydatkach konsumpcyjnych, rozwoju małych przedsiębiorstw, poprawie nastrojów na naszych rynkach i pomocy dla bezrobotnych – oznajmił George W.Bush w Klubie Gospodarczym w Chicago.
Głównym elementem programu jest zniesienie podatku od dywidend. Analitycy szacują, że podniesie to kursy spółek na nowojorskiej giełdzie o około 10 proc. i skłoni Amerykanów do konsumpcji. Z tego udogodnienia może skorzystać 35 mln osób.
George W.Bush chce przyspieszyć cięcia podatków dochodowego. Maksymalna stopa podatkowa ma spaść z 38,6 proc. do 35 proc. Pozwoli to 92 milionom podatników na zmniejszenie tegorocznych opłat średnio o ponad 1000 USD (3,8 tys. zł).
W ciągu trzech lat zatrudnienie ma wzrosnąć o 2,1 mln osób. Znajdą oni pracę m.in. w małych firmach, których limity odpisów na zakup urządzeń wzrosną trzykrotnie.
Skorzystają też bezrobotni. Prezydent chce przedłużyć im uprawnienia do zasiłków. Stany dostaną 3,6 mld USD (13,8 mld zł), z których każda osoba poszukująca pracy otrzyma 3000 USD (11,5 tys. zł).
Lepiej będzie się wiodło rodzinom. W tym roku pojawi się pełna ulga podatkowa dla małżonków. Suma wolna od podatku wzrośnie z 600 do 1000 USD za każde dziecko.
Teraz propozycje prezydenta musi zaakceptować Kongres. Alternatywny projekt o wartości 136 mld USD (521 mld zł) przedstawili już Demokraci. Drażni ich roztrwonienie przez Biały Dom nadwyżki budżetowej i „niesprawiedliwy społecznie” program gospodarczy.
- Będę prosił członków obu partii, aby pracowali wraz ze mną nad zapewnieniem naszej przyszłości gospodarczej. Nie możemy być usatysfakcjonowani, dopóki każda z gałęzi naszej gospodarki nie będzie uzdrowiona i prężna - zapowiedział prezydent we wtorkowym wystąpieniu.
Informacje z Chicago nie wpłynęły na rynki finansowe. Nieznacznie umocnił się dolar, który tracił przez ostatnie dni. Na Wall Street przeważały wzrosty, a inwestorzy przez ostatni tydzień zdążyli już napełnić portfele akcjami spółek tradycyjnie wypłacających wysoką dywidendę.
ONO