Prezydent George Bush mianował w poniedziałek Carlosa Gutierreza nowym ministrem handlu, w miejsce ustępującego Donalda Evansa, który podał się do dymisji wkrótce po wyborach prezydenckich. Nowy minister jest imigrantem z Kuby, był dotychczas dyrektorem naczelnym koncernu Kellog Comp., znanego producenta płatków zbożowych.
Najnowsza nominacja jest elementem szerszych roszad personalnych w gabinecie u progu drugiej kadencji Busha. Jak pisze poniedziałkowy "Washington Post", prezydent zamierza wymienić niemal cały zespół współpracowników odpowiedzialnych za gospodarkę, aby lepiej przekonać Kongres i społeczeństwo do swego programu ekonomicznego.
Zmiany zostały już zapoczątkowane, ale mają iść dalej, gdyż doradcy ekonomiczni są uważani za słabszy punkt ekipy prezydenta. Niepewny stan gospodarki - wysoki deficyt budżetowy i dług publiczny, stagnacja na rynku pracy - był silnym argumentem demokratycznego rywala Busha w wyborach, senatora Johna Kerry'ego.
Do dymisji podali się już minister handlu Donald Evans i główny doradca ekonomiczny prezydenta Stephen Friedman. Minister skarbu John W.Snow ma odejść z funkcji w ciągu maksimum sześciu miesięcy. Posadę straci także przewodniczący Rady Konsultantów Ekonomicznych prezydenta N.Gregory Mankiw.
Na stanowisku ma pozostać tylko dyrektor biura Budżetowego Białego Domu Joshua Bolten.
Za kandydata na następcę Snowa uchodzi obecny szef kancelarii prezydenta Andrew Card, ale Bush rozważa także powierzenie resortu skarbu któremuś ze znanych polityków republikańskich spoza administracji, jak gubernator stanu Nowy Jork George Pataki czy były senator i profesor ekonomii Phil Gramm.
Byłby to wyłom w dotychczasowej praktyce Busha, który po wyborach mianował na kluczowe stanowiska tylko osoby z kręgu swoich najbliższych doradców z Białego Domu - jak mianowana sekretarzem stanu Condoleeza Rice, dotychczasowa szefowa Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czy nowo mianowany minister sprawiedliwości Alberto Gonzales.
Bush planuje w drugiej kadencji m.in. zmiany prawa podatkowego i kontrowersyjną reformę państwowego systemu emerytalnego. Ta ostatnia miałaby polegać na zamianie części federalnego funduszu emerytalnego (Social Security) na prywatne rachunki emerytalne inwestowane na giełdzie.