Bush wymienia pracowników

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2002-12-10 00:00

George W. Bush ma już kandydata na ministra skarbu: jest to John Snow, który był podsekretarzem stanu w rządzie Geralda Forda. Wraz ze Stephenem Friedmanem, kandydatem na doradcę ekonomicznego Białego Domu, ma on pomóc prezydentowi we wprowadzeniu nowego pakietu gospodarczego.

Prezydent George W. Bush bardzo szybko, bo w ciągu dwóch dni, znalazł następców Paula O’Neilla, ministra skarbu, i Larry’ego Lindseya, doradcy gospodarczego Białego Domu. Kandydaci na te stanowiska to odpowiednio John W. Snow, prezes firmy transportowej CSX, który na kampanię prezydencką George’a Busha wydał 12 tys. USD (47,5 tys. zł) i Stephen Friedman, były prezes Goldman Sachs. Ich nominacja oznacza wprowadzenie pakietu gospodarczego, przygotowywanego przez administrację Busha od kilku miesięcy, jeszcze w tym lub na początku przyszłego miesiąca. Pakiet koncentruje się na kolejnych cięciach podatkowych dla osób o niskich i średnich dochodach, a odchodzi od wcześniejszych planów, zgodnie z którymi miały się zmniejszyć obciążenia podatkowe firm. Plan zmierza również do zachęcenia inwestorów indywidualnych do wejścia na rynek akcji.

63-letni John Snow, który był podsekretarzem transportu w rządzie prezydenta Geralda Forda, ostro wypowiada się przeciwko aferom księgowym w firmach.

— Rynki kapitałowe są kluczem do dobrobytu, a zależą one od zaufania do firm — mówił w czerwcu.

Jest również postrzegany jako zwolennik słabego dolara, który w tym roku stracił już 6,8 proc. do jena i 12 proc. do euro.

— Amerykański przemysł potrzebuje słabszego dolara i nominacja Snowa sugeruje, że rząd pozwoli, by wartość waluty słabła — mówi Masa Naito z funduszu inwestycyjnego Fuji Investment Management.

Wczoraj dolar spadł do 122,82 ze 123,51 jenów. Nie zmieniła się natomiast jego wartość do euro.

Bush i jego nowi pracownicy mają do 2004 r. czas na ożywienie gospodarki i przywrócenie zaufania inwestorów. Bezrobocie wzrosło w listopadzie do 6 proc., a PKB w czwartym kwartale może spaść do 1,6 proc. W podobnym stanie znajdowała się gospodarka USA w 1992 r. Wtedy ojciec obecnego prezydenta przegrał wybory z Billem Clintonem.