Po porannym przeciąganiu liny między giełdowymi bykami a niedźwiedziami zdecydowanie górą jest na razie pierwszy obóz. Widać słabość podaży, co przy nawet umiarkowanym popycie pozwoliło warszawskiemu indeksowi blue chipów w pięknym stylu pokonać psychologiczną barierę 1400 pkt i dobić o wpół do dwunastej do lokalnego szczytu z środy (poziom ok. 1415 pkt.) Ten techniczny opór okazał się na tyle silny, że wykres WIG20 od razu zanurkował.
Taki koniec szarży byków nie powinien być zaskoczeniem dla obserwatorów rynku
terminowego. Mocno dodatnia baza, mówiąca o dużym optymizmie rynkowym, nie
utrzymała się. Zwiększone obroty kontraktami w pobliżu dzisiejszego szczytu
notowań przy braku nerwowych ruchów notowań tych derywatów świadczą jednak o
niezdecydowaniu graczy co do dalszego kierunku indeksów. Krótkotrwała realizacja
zysków była jednak wspierana zachowaniem się głównych parkietów Zachodniej
Europy, które od początku giełdowego dnia znajdowały się 1,5-2 proc. poniżej
wczorajszego zamknięcia. Niedźwiedzie zaczęły jednak triumfować zbyt wcześnie.
Popyt znów odżył i w południe WIG20 był znów na szczycie 1415 pkt (+1,6 proc.).
WIG20 radzi sobie przy tym lepiej niż indeksy mniejszych spółek, które balansują wokół wczorajszego zamknięcia. W oczy rzuca się jednak wzmożone zainteresowanie Rafako, którego kurs rośnie ponad 7 proc. To efekt pozytywnego przyjęcia przez inwestorów ogłoszenia przez sąd upadłości zależnego Elwo (olbrzymie zobowiązania z opcji walutowych) oraz publikacji wyników kwartalnych. Rezultaty IV kwartału LC Corp wywindowały kurs o kilkanaście procent. Graczy ucieszył pewnie wzrost zysku skonsolidowanego o 60 proc., do ponad 8 mln zł. Całoroczny wynik nie jest już jednak tak imponujący. Podczas gdy w 2007 r. LC Corp wykazał 106,5 mln zł czystego zysku, to w 2008 r. było to 41,7 mln zł.
Około 3 proc. rośnie kurs KGHM, którego zdecydowanie wspierają wyniki kwartalne. Były one znacznie powyżej konsensusu, w granicach najwyższych prognoz analityków branżowych. Na drodze do śmielszych wzrostów notowań stoi spadek ceny miedzi na światowych rynkach wywołany pogłębieniem się zapaści na amerykańskim rynku nieruchomości, pracy i dóbr trwałego użytku. Popytowi nie pomaga również prezes spółki, który nie spodziewa się zarobku na produkcji czerwonego metalu w całym bieżącym roku.
Polimex-Mostostal pokazał nieco gorsze wyniki od oczekiwań rynkowych, ale inwestorzy przyjęli to ze spokojem (kurs rośnie o ok. 1 proc.). Tymczasem Bankier zarobił na czysto w IV kw. 0,97 mln zł, czyli o 54 proc. więcej niż przed rokiem. Sprzedaż skoczyła przy tym o 18 proc. Nie zaskoczyło to jednak graczy, którzy nie rzucili się na papiery wortalu finansowego (kurs rośnie o niecały 1 proc. przy niskich obrotach). Tymczasem ogłoszenie upadłości Moltona, należącego do Monnari i wykazanie straty z tego tytułu, odstraszyło inwestorów. Kurs Monnari kontynuuje trend spadkowy i zniża się o 6,5 proc. Lekko negatywną reakcję inwestorów widać w przypadku Grajewa (32,3 mln zł straty netto w IV kw.)
Ujawnienie rekomendacji UBS co do akcji Orlenu i PKO BP nie wywołało paniki drobnych graczy. W pierwszym przypadku wycena docelowa spadła o 8 proc., do 22 zł, a w drugim – o 25 proc., do 21 zł. To wciąż nieco powyżej aktualnych notowań. Spokój posiadaczy papierów PKO BP może jednak zachwiać najnowsza wycena analityków Credit Suisse, którzy zniżyli ją o blisko 40 proc., do 18,4 zł. To 9 proc. poniżej obecnego kursu.
Jaką drogą podąży GPW w najbliższych godzinach? Inwestorzy na całym świecie
czekają z niecierpliwością na godz. 14.30, kiedy dowiedzą się o wstępnym
odczycie dynamiki amerykańskiego PKB w IV kw. Od przyjęcia tej informacji
powinien zależeć kierunek indeksów na całym świecie. Jeśli pomimo
niewygórowanych oczekiwań (konsensus mówi o -4,9 proc. r/r) PKB w USA negatywnie
zaskoczy, GPW spadłaby z wysokiego konia. W przeciwieństwie do rosnącej
Warszawy, inwestorzy z Zachodu od rana są zachowawczy i wolą się – jeżeli już -
miło rozczarować. Może krajowi gracze przyjęli podobną strategię i dlatego WIG20
właśnie nurkuje, zniżając się poniżej 1400 pkt?