Byki sprowokowały podaż zbyt odważnym atakiem

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-03-18 00:00

Wtorkowa euforia była wczoraj na warszawskim parkiecie kontynuowana jedynie do południa. Śmiały atak byków, dzięki któremu doprowadziły indeks największych spółek w pobliże rekordu całej ponad rocznej hossy, sprowokował część posiadaczy akcji do sprzedaży. Bardzo wysokie obroty świadczą, że nie była to mała grupa. Z drugiej jednak strony, ktoś przecież te papiery kupował, i to wcale nie po najniższych cenach, szczególnie jeśli spojrzeć na notowania walorów PKN Orlen.

Po wtorkowym wzroście indeksu największych spółek o 2,2 proc., byki ani myślały wczoraj o odpoczynku. WIG20 zaczął dzień od zwyżki o ponad 1 proc., zostawiając w tyle pozostałe wskaźniki. Pozazdrościł im rekordowo wysokich poziomów i postanowił się poprawić. Sztuka ta udała mu się niemal około południa, gdy dotarł do 2496,9 punktu. Do "maksa" zabrakło więc niespełna 5 punktów. Byki dostały jednak zadyszki i wskaźnik dał się zepchnąć o prawie 30 punktów.

Początek handlu nie wskazywał na wielką chęć zwyżki. Z grona największych spółek po ponad 1 proc. zyskiwały jedynie walory BZ WBK, Lotosu i PKO. Po godzinie akcje gdańskiej rafinerii rosły już o 2,5 proc., ale to już nie robiło takiego wrażenie, bo papiery PKN Orlen w tym czasie zyskiwały ponad 5 proc. O prawie 2,5 proc. w górę poszły też akcje "zaniedbywanej" ostatnio przez inwestorów Telekomunikacji Polskiej.

Mimo optymistycznego początku sesji na Wall Street i dobrych informacji o wzroście produkcji naszego przemysłu, indeksy nie wróciły już do wysokich poziomów z przedpołudnia. Ostatecznie indeks największych spółek zyskał 0,84 proc., WIG wzrósł o 0,74 proc., mWIG40 zwyżkował o 0,34 proc., a sWIG80 o 0,46 proc. Obroty na rynku akcji osiągnęły bardzo wysoki poziom 2,27 mld zł.

Byki na warszawskim parkiecie nieco chyba przesadziły wczoraj z optymizmem. Po tym jak indeks największych spółek zbliżył się do poziomu rekordowego w całej ponad rocznej tendencji wzrostowej, natrafiły na spory opór ze strony podaży. Z drugiej strony, trudno się było spodziewać, by maksimum ustanowione zostało z marszu przy niemal całkowicie biernej postawie chętnych do realizacji zysków. Cofnięcie spod szczytu nie było zbyt duże i po chwilowej korekcie bardzo prawdopodobne wydaje się jego pokonanie. To jednak zależeć będzie od sytuacji na Wall Street. Tam ostatnia zwyżka trwa nieprzerwanie od trzynastu sesji. Można się więc

spodziewać przynajmniej kilkudniowej korekty spadkowej.

Roman

Przasnyski