Były kandydat na prezydenta pokieruje katolickim studiem

opublikowano: 25-06-2013, 12:24

Były amerykański senator i uczestnik prawyborów prezydenckich Partii Republikańskiej w 2012 r. Rick Santorum został mianowany dyrektorem generalnym EchoLight Studios, spółki z Dallas, która zajmuje się produkcją i dystrybucją programów religijnych i związanych z rozrywką rodzinną, informuje dziennik The Wall Street Journal.

Współzałożycielem studia jest Bobby Downes, były misjonarz. Firma dystrybuuje obecnie osiem filmów poprzez EchoLight Partners i ma cztery projekty w post produkcji.

Rick Santorum (fot. Bloomberg)
Rick Santorum (fot. Bloomberg)
None
None

„Dla mnie jest to naturalne poszerzenie pracy jaką do tej pory robiłem” – powiedział Santorum w wywiadzie dla WSJ. Dodał, że jedną z rzeczy jaka spotyka cię w polityce, jest oderwanie od kultury

Budżet produkcyjny firmy to od 2 do 2,5 mln USD na film. Celuje ona przede wszystkim w kobiety 35-55 letnie.

„Chcemy pozyskać kobiety z dwójką dzieci, matki futbolistów, które prowadzą minivany i słuchają Fish Radio Network (katolicka krajowa sieć radiowa” – powiedział Downes, którego firma może działać zarówno na krajowym, jak i zagranicznych rynkach, z pełną dystrybucją kinową, filmową i cyfrową/VOD. Pierwsza kinowa premiera "The Redemption of Henry Myers", westernu o chrześcijańskich treściach, jest planowana na jesień.

Santorum posiada szeroki zakres obowiązków. Jak sam powiedział robi praktycznie wszystko „…od czytania skryptów, po organizowanie spotkań na których omawiane są potencjalne zakupy praw do produkcji”. Podkreśla, że nie jest producentem filmowym, ale ma za to markę i znane nazwisko, co pomaga mu w dojściu do wielu wpływowych osób z konserwatywnej/chrześcijańskiej społeczności.

Aby sprzedać swoje produkcje EchoLight Studios musi pozyskać pastorów, „chrześcijańskich” detalistów i strony wyznaniowe w Internecie, pisze WSJ.

„Jest 328 kościołów w Ameryce Pólnocnej, z 70-100 osobami w każdym, mającymi dostęp do 90 mln ludzi” – wyjaśnia Downes. Ocenia, że Hollywood nie kupi takiej sieci.

„Czujemy się niczym Jezus. Poprzez filmy docieramy do ludzi, i dbamy o nich” – podsumowuje Downes. A Santorum dodaje, że ich działalność wnosi elementy „wiary i zaufania”, których brakuje w normalnych produkcjach filmowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane