BZ WBK po rekordowym 2004 r. zamierza podwoić część zysku wypłacanego w postaci dywidendy.
Zysk netto grupy BZ WBK za ubiegły rok wyniósł 444 mln zł. Był o 245 proc. wyższy od wypracowanego w 2003 r.
— W związku z rekordowymi wynikami zarząd zaproponował zmianę polityki dywidendy. Do tej pory przeznaczaliśmy na nią 20 proc. zysku. Od tego roku zamierzamy przeznaczać 40 proc. W tym roku chcemy zaoferować akcjonariuszom 177,3 mln zł, co da po 2,43 zł na akcję — mówi Jacek Kseń, prezes BZ WBK.
Gdy PKO BP, ING BSK czy Pekao informowały o rekordowych wynikach i propozycji wyższej dywidendy, rynek reagował natychmiastowym wzrostem kursu. W przypadku BZ WBK tak się nie stało. Cena akcji wręcz spadła.
— To reakcja na słabsze niż oczekiwano wyniki czwartego kwartału. Rynek spodziewał się także, że przy takim zysku dywidenda na akcję będzie jeszcze wyższa — mówi Artur Szeski, analityk CDM Pekao.
Ponadto ponad 100 mln zł z ubiegłorocznego zysku pochodzi z dywidendy z PTE Commercial Union oraz sprzedaży spółki Card Point.
— W tym roku nie spodziewamy się żadnych transakcji jednorazowych. Wypłata z Commercial Union też będzie zdecydowanie niższa niż za ubiegły rok, kiedy dostaliśmy 50 mln zł. Mimo to oczekujemy, że nasz wynik będzie zdecydowanie lepszy niż w 2004 r. Chcemy, by zwrot z kapitałów ROE osiągnął w tym roku 20 proc. — wyjaśnia Jacek Kseń.
Za 2004 r. ROE wyniosło 17,2 proc. wobec 5,3 proc. rok wcześniej. Oznacza to, że bank miał zwrot z kapitałów tylko o 1 proc. słabszy niż Pekao, z którym w tym roku zamierza się zrównać.
Dobre wskaźniki to efekt wzrostu dochodów i spadku kosztów, co było możliwe dzięki rozwojowi kredytów detalicznych. Portfel kredytów nieregularnych wynosi w BZ WBK 8,5 proc. To zdecydowanie lepiej niż u innych dużych banków. Grupie udało się także w ubiegłym roku pozyskać znaczne oszczędności klientów, które ogółem zwiększyły się o 15,5 proc. i wyniosły 23 mld zł.