BZ WBK: To dobra informacja dla Polski

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-09-10 16:18

- Jeśli rząd rzeczywiście ma taką strategię, to jest to bardzo pozytywna informacja dla naszej waluty, a także dla całej gospodarki - komentuje dla "PB" Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Premier Donald Tusk obiecał przedsiębiorcom strefę euro w 2011 r. Czy to realny termin?

Żeby dotrzymać słowa, trzeba nie tylko chcieć, ale też podjąć konkretne kroki. Nie chodzi już tylko o wypełnienie kryteriów, dotyczących inflacji, długu publicznego i deficytu budżetu, ale też być w strefie ERM-2 przez co najmniej dwa lata. By znaleźć się w strefie euro na początku 2011 r., do „poczekalni”, jaką jest ERM-2, należałoby wejść już za kilkanaście tygodni.

Inwestorzy w to jednak uwierzyli, bo złoty natychmiast zyskał na wartości.

Jeśli rząd rzeczywiście ma taką strategię, to jest to bardzo pozytywna informacja dla naszej waluty, a także dla całej gospodarki. Do tej pory jednak ministerstwo finansów stało na twardym stanowisku, że do strefy ERM-2 wejdziemy dopiero wtedy, gdy będziemy absolutnie pewni, że spełnimy kryteria i że nie będziemy tam dłużej, niż 2 lata. Być może premier w porozumieniu z ministrem finansów nabrali już takiej pewności.

Jakie są szanse na spełnienie wymagań formalnych?

Szanse są, ale pamiętajmy, że najbliższe trzy lata to okres permanentnej kampanii wyborczej. W takich warunkach trudno o choćby ograniczenie deficytu. Być może rząd chce, by strefa euro była jednym z motywów kampanii. Do takich deklaracji trzeba jednak podchodzić ostrożnie.

rozmawiał Kamil Zatoński