Miał być początek 2018 r., potem pierwszy kwartał, teraz mówi się o kwietniu, ale najbardziej realny wydaje się czerwiec — chodzi o wejście w życie przepisów, które z całej Polski tworzą specjalną strefę ekonomiczną.

Nieubłagany kalendarz
Projekt ustawy o wspieraniu nowych inwestycji wpłynął do Sejmu 26 lutego, a dzień później został skierowany do pierwszego czytania. Nie trafił jednak pod rozpoczynające się tamtego dnia obrady. Jest wpisany w porządek obrad najbliższego posiedzenia Sejmu 20 marca. Pierwsze czytanie projektu jest drugim punktem harmonogramu.
— Planujemy, że ustawa wejdzie w życie w kwietniu — informuje biuro prasowe Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
Termin mało realny. Drugie i trzecie czytanie nastąpi pewnie na kolejnym posiedzeniu Sejmu 11-13 kwietnia. Senat zbiera się 11-13 kwietnia, a następnym razem dopiero 9 maja. Potem jeszcze podpis prezydenta, który ma 21 dni lub 7 dni w przypadku ustaw pilnych. Przepisy wejdą w życie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Najbardziej prawdopodobny wydaje się więc czerwiec.
— Niecierpliwie czekamy na nową ustawę. Mamy 12 firm zainteresowanych skorzystaniem ze zwolnień podatkowych na nowych zasadach — mówi Grzegorz Smoliński, prezes Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Przedstawiciel jednej ze stref martwi się jednak opóźnieniem. — Kilku inwestorów, którzy się do nas zgłosili kilka miesięcy temu, nie może tak długo czekać — mówi anonimowo.
Poprawią błąd
Opóźnienie to jednak przysłowiowa łyżka dziegciu, a MPiT ma dla inwestorów jeszcze beczkę miodu: autopoprawkę do niezbyt trafionego pomysłu obniżenia poziomu pomocy publicznej. Projekt ustawy o wspieraniu nowych inwestycjiprzewiduje, że jej maksymalna intensywność może być o 5 pkt. proc. niższa, niż wynika to z unijnej mapy pomocy regionalnej. W przypadku województw wschodniej Polski: lubelskiego, podkarpackiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, ma być nie mniejsza niż 45 proc., podczas gdy Bruksela dopuszcza 50 proc. Dla województw, w których UE przewiduje pomoc na poziomie 35 proc., w tym m.in. kujawsko-pomorskiego, świętokrzyskiego czy łódzkiego, ministerstwo zapisało przedział 20-35 proc., a tam, gdzie jest 25 proc. (dolnośląskie, śląskie i wielkopolskie) — 20-25 proc.
— Wysokość pomocy publicznej zostanie zapisana w rozporządzeniu, a nie w ustawie. Zamierzamy przywrócić pierwotne brzmienie tego przepisu, czyli maksymalny poziom pomocy publicznej dopuszczalny przez UE. Wkrótce przygotujemy odpowiedni projekt — mówi Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii.
Eksperci przyklaskują pomysłowi.
— Wykorzystanie maksymalnego pułapu intensywności pomocy publicznej na poziomie regionalnym i brak zróżnicowania na poziomie powiatów jest ruchem w bardzo dobrą stronę i wyjściem naprzeciw oczekiwaniom inwestorów. Musimy pamiętać, że w dalszym ciągu bijemy się o inwestycje na poziomie międzynarodowym. W naszym wypadku dochodzą jeszcze argumenty związane z uwarunkowaniami geograficznymi — powiaty w południowej części województwa nigdy nie będą tak uprzemysłowione jak pas wzdłuż autostrady A4 i ewentualne zróżnicowanie pomocy na poziomie powiatów tego by nie zmieniło — twierdzi Wojciech Przybylski, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego, który zarządza krakowską strefą ekonomiczną. © Ⓟ