Cardinox chce podbić sercowy rynek

AT
opublikowano: 2012-05-07 00:00

Wrocławska spółka planuje otwierać rocznie 3-4 placówki kardiologiczne oraz tyle samo diagnostycznych.

Czarny scenariusz dla klinik kardiologicznych się nie sprawdził — mimo spadku w zeszłym roku wycen niektórych świadczeń kardiologicznych, rynek przyciąga kolejnych przedsiębiorców.

Od 2011 r. sił w sercowym biznesie próbuje wrocławska spółka Cardinox. Dzisiaj posiada dwie placówki — w Busku-Zdroju oraz Tucholi, a na jej celowniku są kolejne miasta.

— W tym roku planujemy otworzyć jeszcze dwie placówki. Prowadzimy rozmowy m. in. w Ełku oraz we Wrocławiu — twierdzi Robert Garbacz, prezes i udziałowiec Cardinoksu.

Koszt jednej placówki to 5 mln zł. To o ponad połowę mniej od kwoty, którą przeznacza lider tego rynku — AHP (American Heart of Poland) Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca. Skąd taka różnica? W odróżnieniu do rywali Cardinox nie buduje własnych placówek, ale dzierżawi powierzchnię od szpitali.

— Inwestycje są mniej kosztochłonne i zyskujemy partnera w postaci szpitala. Jednak o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) musimy postarać się sami — zaznacza Robert Garbacz.

W kolejnych latach wrocławska spółka chce otwierać rocznie 3-4 placówki kardiologiczne oraz tyle samo diagnostycznych. To drugi po kardiologii segment, w którym chce się rozwijać. Do końca lipca spółka zakończy dwie inwestycje: w Skierniewicach oraz Ostrowie Wielkopolskim.

Koszt każdej z nich to około 4 mln zł. W przypadku diagnostyki Cardinox również będzie realizował je na terenie szpitala, co więcej — w ramach jego kontraktu.

— Rocznie chcemy otwierać 3-4 placówki tego typu — mówi Robert Garbacz. Wszystkie inwestycje spółka sfinansuje pieniędzmi własnymi oraz długiem. Choć tegoroczne przychody wynoszą kilka milionów złotych, apetyt wrocławskiej spółki jest znacznie większy. W 2013 r. obroty mają wynieść 16,6 mln zł, a w kolejnych latach — 19 i 23 mln zł. — Szczególnie kardiologia jest opłacalnym biznesem, o rentowności od 15 do 25 proc. — informuje Robert Garbacz.

Mimo zeszłorocznych obniżek wycen niektórych świadczeń w obszarze kardiologii, w tym roku NFZ poszedł na rękę sercowym klinikom i dodał do listy kilka dodatkowych pozycji, których dotychczas nie refundował, a placówki musiały finansować je ze swoich oszczędności.

Mimo przychylności NFZ, konkurenci uważają, że Cardinox trochę zaspał. Zdaniem Pawła Buszmana, współzałożyciela AHP, polski rynek jest już nasycony i zmierza raczej w stronę konsolidacji. Zgadza się z tym Dariusz Dudek, prezes krakowskiej sieci Carint.

— Najlepszy czas na zakładanie klinik był kilka lat temu — uważa Dariusz Dudek.