Carrefour rozpoczyna karcianą (r)ewolucję

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 11-10-2011, 00:00

Pierwsza sieć hipermarketów wchodzi w transakcje zbliżeniowe. Banki zaczynają już testy płatności mobilnych

Carrefour rozstrzygnął przetarg na agenta rozliczeniowego, który zainstaluje w hipermarketach tej sieci terminale do płatności zbliżeniowych. Wygrał eService, spółka z grupy PKO BP. Kiedy klienci zapłacą za zakupy tzw. zbliżeniówkami?

— Ustalenia z klientem zakładają, że do 30 października zainstalujemy terminale płatnicze — mówi Marek Paradowski, prezes eService. To nie znaczy, że od tego momentu będą one akceptować płatności zbliżeniowe. Rozruch systemu trochę potrwa.

Potem będzie już blisko do świąt, które nie są najlepszym czasem na eksperymenty. Możliwe zatem, że kasy Carrefoura zaczną przyjmować karty zbliżeniowe od nowego roku.

Efekt domina

Wejście Carrefoura na rynek płatności zbliżeniowych jest wydarzeniem o porównywalnym znaczeniu jak decyzja PKO BP z ubiegłego roku o wymianie wszystkich kart płatniczych na karty zbliżeniowe. Firma Polasik Research obliczyła, że w pierwszym półroczu tego roku rynek kart zbliżeniowych zwiększył się w stosunku do końca 2010 r. prawie trzykrotnie — do 5,6 mln sztuk. Na koniec 2011 r. ich liczba może przekroczyć 10 mln. Dodajmy, że wszyscy Polacy mają około 30 mln kart w portfelach.

Podobnego efektu można prawdopodobnie spodziewać się po drugiej stronie tego rynku płatniczego, czyli punktów akceptujących transakcje zbliżeniówkami. Po pierwszym półroczu tego roku Polasik Research naliczył 29 713 zbliżeniowych terminali płatniczych POS. Dla porównania, pod koniec 2010 r. było ich 13 157. Agenci ankietowani przez Polasik Research szacują, że do końca roku liczba POS akceptujących płatności zbliżeniowe wyniesie około 50 tys. To już jedna piąta, liczącego 250 tys. terminali, rynku.

Na razie inne duże sieci — Tesco, Real, nie mówiąc o Biedronce (gdzie żadną kartą nie można zapłacić) — wstrzymują się z deklaracjami w sprawie wejścia w płatności zbliżeniowe. Handlowcy narzekają na wysoki interchange, czyli prowizję, jaką muszą płacić bankom od każdej transakcji kartowej. W przypadku płatności zbliżeniowych są one co prawda nieco niższe, ale głównie transakcji do 50 zł, na których sprzedawca marże ma i tak niewielką.

— Interchange prędzej czy później się zmieni. Proces rozwoju rynku różnych form płatności jest nie do zatrzymania. Dzisiaj są to płatności zbliżeniowe, jutro pojawią się komórkowe, a za kilka lat coś pewnie zupełnie innego. To wszystko pociągnie za sobą spadek kosztów i prowizji — uważa Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Karta przejściowa

Marcin Giżycki, dyrektor banku w pionie bankowości detalicznej w ING Banku Śląskim, uważa, że karty zbliżeniowe stanowią pośredni etap między kartami tradycyjnymi a płatnościami mobilnymi. — Rynek przygotowuje się do tego, że karty płatnicze będą instalowane w telefonach — mówi dyrektor Giżycki.

Bank Śląski jeszcze w tym roku (prawdopodobnie w przyszłym miesiącu) rozpocznie testy płatności mobilnych: najpierw wewnętrzne, a później na wybranej grupie klientów. Podobne prace trwają również w innych bankach. Nie wiadomo jednak, kiedy usługa stanie się powszechnie dostępna. W badaniach Polasik Research tylko 14 proc. banków wyraziło przekonanie, że płatności mobilne pojawią się na rynku w 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu