CDM Pekao SA chce zamknąć część POK

Beata Tomaszkiewicz
20-01-2003, 00:00

Centralny Dom Maklerski Pekao SA rozważa zamknięcie części nierentownych POK. Nie jest to jednak objaw zwijania się z rynku, a efekt przeprowadzonej w CDM restrukturyzacji. To też element przygotowania przed nadciągającą kolejną falą fuzji na rynku usług maklerskich.

Centralny Dom Maklerski Pekao SA kończy przebudowę struktury, która nie tylko ma obniżyć koszty działania CDM, ale przygotować go do spodziewanej, być może jeszcze w tym roku, kolejnej fali konsolidacji rynku usług maklerskich.

Restrukturyzacja przebiegała spokojnie. Zdaniem Błażeja Bożyma, prezesa CDM Pekao SA, zmiany nie były wymuszone jakąkolwiek widocznie pogarszającą się sytuacją spółki.

CDM w ubiegłym roku miał 13-15-proc. udział w rynku obrotów akcjami, 13-proc. w obrotach kontraktami terminowymi i ponad 40-proc. w rynku obligacji.

— Restrukturyzacja dotyczyła pionu biznesowego. Polegała na szczegółowej segmentacji klientów instytucjonalnych, korporacyjnych i indywidualnych. Wydzieliliśmy grupy mniej i bardziej wymagających inwestorów. Tym samym przygotowaliśmy grunt pod zaoferowanie odmiennych usług — twierdzi Błażej Bożym.

Jednocześnie zdecydowanie zaprzecza krążącym po rynku pogłoskom, jakoby restrukturyzacja CDM wiązała się z masowym zamykaniem punktów obsługi klienta (POK).

— Obecnie mamy 95 POK. Nie jest wykluczone, że będziemy musieli zamknąć nierentowne punkty, jednak nie planujemy masowego ograniczenia sieci sprzedaży — wyjaśnia Błażej Bożym.

Spółka prowadzi obecnie około 200 tys. rachunków, z czego większość to rachunki klientów indywidualnych, składających zlecenia przede wszystkim w POK.

— Rozumiem, że zagraniczne biura mogą zrezygnować z obsługi klientów i wycofać się z Polski. Bardzo często bywało tak, że ich duży udział w rynku „robiło” kilku poważnych klientów instytucjonalnych. Nie wyobrażam sobie natomiast, by CDM Pekao SA, lub inne duże polskie biura zrezygnowały z obsługi drobnych inwestorów — mówi Błażej Bożym.

Sam rynek topnieje w oczach. W ciągu czterech lat jego panorama skurczyła się o piętnaście domów maklerskich.

Analitycy sądzą jednak, że biura, które zostały, wcześniej czy później, znów poddadzą się nastrojom konsolidacyjnym. Działalność prywatnych biur jest bowiem utrudniona ze względu na wysokie wymogi kapitałowe, którym właściciele nie są w stanie podołać. Dlatego domy maklerskie czeka przyspieszenie procesu konsolidacji.

Działalność w Polsce zamyka ABN Amro, niewykluczone, że następne w kolejności będzie Credit Suisse First Boston, za nimi mogą pójść inne zagraniczne biura.

— Dzieje się tak m.in. z powodu szukania oszczędności, ale i także słabej koniunktury na polskim rynku i braku chętnych do giełdowego debiutu spółek. Z działalności w Polsce mogą w najbliższym czasie zrezygnować kolejni zagraniczni brokerzy — uważa Marek Świętoń, analityk ING IM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / CDM Pekao SA chce zamknąć część POK