Cementownie idą na Wschód

Anna Bytniewska
opublikowano: 08-10-2008, 00:00

Cementownie nie chcą kupować limitów emisji CO2 na aukcji. Ich zdaniem, taki system zniszczy branżę w Unii Europejskiej.

Limity CO2 podniosą cenę spoiwa nawet o 120 proc.

Cementownie nie chcą kupować limitów emisji CO2 na aukcji. Ich zdaniem, taki system zniszczy branżę w Unii Europejskiej.

Po elektroenergetyce, kolejna branża podejmuje walkę o wyłączenie jej z aukcyjnego systemu zakupu uprawnień do emisji CO2 (dwutlenku węgla). O ile polska elektroenergetyka chce stopniowo kupować brakujące limity na aukcjach, o tyle producenci cementu w naszym kraju, ale także ich macierzyste koncerny na forum Unii Europejskiej (UE), apelują, by branża po 2013 r. 100 proc. potrzebnych jej limitów CO2 otrzymywała za darmo.

Unia opracowuje dyrektywę, w myśl, której w latach 2013-20 r. emisja C02 na obszarze wspólnoty miałaby się zmniejszyć jeszcze o dodatkowe 20 proc. Tymczasem już na lata 2008-12 Polsce przydzielono o 26,7 proc. mniej uprawnień do emisji CO2. Po 2013 r. sytuacja przemysłu stanie się jeszcze trudniejsza. Deficyt uprawnień będzie większy i ich ceny pójdą w górę. Cementownie, powołując się na raport Boston Consulting Group, ostrzegają, że wyśrubowane ceny aukcyjne oznaczają koniec produkcji cementu w Unii Europejskiej.

— Już przy cenie 21 EUR za uprawnienie do emisji jednej tony CO2 z Polski może zniknąć 75 proc. produkcji klinkieru [komponent do wytwarzania cementu — przyp. red.] —twierdzi Jan Deja, dyrektor Stowarzyszenia Producentów Cementu (SPC).

Zdaniem SPC, wysokie koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 spowodują wzrost ceny cementu. Spekuluje się o podwyżce nawet o 120 proc. Ponadto w latach 2013-20 zapotrzebowanie na to spoiwo budowlane ma wzrosnąć do 24-26,5 mln ton. W 2007 r. w Polsce sprzedano 16,7 mln ton cementu.

— Staramy się dotrzeć do wszystkich możliwych osób w parlamencie europejskim oraz w polskim rządzie, by zwrócić uwagę na to zagrożenie i konieczność uznania branży cementowej za sektor wrażliwy na carbon leakage (zwiększenie emisji CO2 w jednym kraju w efekcie ograniczenia jego emisji w drugim kraju) na skutek wypływu produkcji poza obszar objęty systemem handlu emisjami — mówi Jan Deja.

Koncerny cementowe mają już swoje przyczółki za naszą wschodnią granicą, np. na Ukrainie, która nie jest objęta systemem handlu emisjami.

— Będziemy zmuszeni importować cement z Ukrainy, Rosji, Afryki — stwierdza Jan Deja.

Według branży import cementu opłaca się drogą lądową nawet na odległość powyżej 300 km, a w przypadku transportu koleją lub drogą morską odległość zwiększa się nawet dwukrotnie. Wczoraj parlamentarzyści europejscy obniżyli pulę darmowych limitów, m.in. dla elektroenergetyki i cementowni do 85 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu