Prezes Bogdanki uważa, że z pewnego punktu widzenia wezwanie na Bogdankę można uznać za wrogie. Bo choć samo ogłoszenie wezwania na akcje nie było zaskakujące, zdziwić mógł jego termin– nie uzgodniony z zarządem Bogdanki.
Sama cena jest, zdaniem Mirosława Tarasa, obraźliwa dla spółki. Rozsądna może wydać się tylko laikowi, który zwróci uwagę na cenę emisyjną (48 zł) i tę, po której Skarb Państwa sprzedał OFE pakiet kontrolny (70,5 zł), ale nie zauważy już np. ostatnich rekomendacji, takich jak ta sporządzona przez DI BRE, ustalająca cenę docelową na 125,9 zł.
Zdaniem Mirosława Tarasa, efektu synergii nie będzie. Sama Bogdanka ma możliwość zdobycia kapitału – i to może nawet po niżej cenie niż NWR. „W Bogdance zasoby węgla są ogromne, zaś w OKD, spółce zależnej NWR, już się kończą” – przypomina Taras.
Prezes Bogdanki uważa, że wezwanie jest tak skoonstruowane, że ma niewielkie szanse powodzenia. Nie mówi mu „nie”. Mówi „nie” dla takiego sposobu załatwiania spraw.