Na krajowym rynku walutowym nadal panuje wakacyjna atmosfera. We wtorek, podobnie jak w poniedziałek, złoty zyskał na wartości. Tym jednak razem skala jego aprecjacji była minimalna. Większość analityków lekką zwyżkę notowań naszej waluty tłumaczyła zaplanowanym na środę przetargiem obligacji 2-letnich o wartości 2,8 mld zł oraz ogólną poprawą sentymentu na rynku papierów dłużnych.
Tak jak dzień wcześniej popyt na naszą walutę obserwowany był w pierwszej części sesji. Cena euro, po początkowym spadku z 4,3890 do 4,3555 zł, po południu zwyżkowała do 4,3775 zł. Z kolei cena dolara w ciągu dnia pozostawała w przedziale 3,8320-3,8705 zł. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8640 zł, a euro na 4,3750 zł.
Na rynku złotego należy spodziewać się dalszej względnej stabilizacji notowań. Należy przypuszczać, że z racji braku publikacji ważniejszych danych makroekonomicznych z Polski oraz trwającego okresu wakacyjnego główną rolę powinny odgrywać wydarzenia na rynku eurodolara.
W Azji w trakcie wtorkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena nie uległy większym zmianom, poruszając się w zakresie 120,25-120,59. Z jednej strony na rynku pojawiało się zwiększone zapotrzebowanie na zielone, związane z zaplanowaną na ten tydzień ofertą sprzedaży amerykańskich papierów skarbowych o wartości 60 mln USD. Z drugiej strony wsparciem dla jena było niewielkie podwyższenie oceny stanu gospodarki przez japoński rząd w sierpniowym raporcie. Wynikało ono przede wszystkim z poprawy nastrojów na rynku giełdowym oraz perspektyw ożywienia amerykańskiej gospodarki. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 120,35 JPY.
Z technicznego punktu widzenia dla kursu USD/JPY bardzo ważny jest poziom 120,70. Jego trwałe pokonanie w górę otwiera drogę do dalszej aprecjacji dolara w kierunku poziomu 121,50.
W Europie w pierwszych godzinach wtorkowej sesji notowania europejskiej waluty do dolara poszły nieznacznie w górę. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,1346 do 1,1381. Wpływ na jego aprecjację mogły mieć informacje o zamachu bombowym na hotel Marriott, do którego doszło ok. godz. 8.00 czasu polskiego w stolicy Indonezji Dżakarcie.
W kolejnej części handlu cena euro do dolara poszła jednak mocno w dół. Inwestorzy zdecydowali się wziąć zyski z ostatnich wzrostów kursu EUR/USD. Zwiększony popyt na dolary był także wynikiem zaplanowanych na ten tydzień aukcji nowych amerykańskich obligacji o wartości 60 mln USD. W środę zaoferowane miały być papiery 3-letnie o wartości 24 mln USD. Wspólnej walucie nie zdołały pomóc nawet opublikowane o godz. 10.00 dobre dane z sektora usług Eurolandu. W lipcu indeks PMI dla sterfy euro wzrósł po raz pierwszy od grudnia 2002 r. do 50,2 pkt z 48,2 pkt w czerwcu i wobec oczekiwań na poziomie 48,7 pkt. Poprawie uległa także aktywność w Niemczech — opisujący ją indeks, po uwzględnieniu czynników sezonowych, zwyżkował do 48,1 pkt z 46,1 pkt, choć nadal pozostaje poniżej poziomu 50 pkt, uważanego za granicę recesji.
Cena euro szła w dół, również dlatego, że przedstawione w samo południe kolejne dane ze strefy euro okazały się nieco gorsze od oczekiwania. Bezrobocie w czerwcu wyniosło 8,9 proc. i nie uległo zmianie w stosunku do skorygowanych z 8,8 proc.do 8,9 proc. danych za czerwiec. Rynek prognozował, że będzie o 0,1 proc. niższe. Po południu, w oczekiwaniu na przedstawiane w dalszej części sesji informacje z USA o aktywności amerykańskiego sektora usług, kurs EUR/USD zniżkował nawet do 1,1310. O godz. 16.00 okazało się, że dane z USA pozytywnie zaskoczyły: indeks ISM zwyżkował bowiem aż do 65,1 pkt i był najwyższy w historii. Cena euro, która przed publikacją danych wynosiła 1,1335, zareagowała chwilowym spadkiem do najniższego poziomu w ciągu dnia — 1,1307. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1323 USD. Wydaje się, że w najbliższych dniach powinniśmy być dalej świadkami konsolidacji kursu EUR/USD w szerokim przedziale 1,1150-1,1400.