Czytasz dzięki

Centra celują w ćwierć miliona

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 17-06-2015, 00:00

W sektorze usług biznesowych pracuje 150 tys. osób, za pięć lat będzie o 100 tys. więcej. Sprzyjające przepisy dałyby drugie tyle

Usługi dla biznesu to sektor, w którym najszybciej w Polsce przybywa etatów. Przez ostatnie dwa lata liczba pracowników urosła o 36 proc. i dziś w 532 ośrodkach z kapitałem zagranicznym pracuje 150 tys. osób — wynika z najnowszego raportu ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych. W każdym z dziesięciu największych ośrodków przybyło 25 proc. etatów i to właśnie istniejące centra odpowiadają za 80 proc. wzrostu. To się nie zmieni.

— W tym roku możemy urosnąć nawet o ponad 30 proc. w Warszawie, Łodzi i Krakowie, a być może kolejnym mieście — zapowiada Wojciech Popławski, wiceprezes ABSL i dyrektor Accenture Services, które ma w Polsce grubo ponad 1 tys. pracowników. — Do końca roku przybędzie 300-500 osób — mówi Marek Grodziński, wiceprezes ABSL i dyrektor Europejskiej Sieci Centrów BPO Capgemini, która w Krakowie, Katowicach, Opolu, Wrocławiu i Warszawie zatrudnia ponad 6 tys. osób.

Nowe firmy, nowe miasta

To właśnie duże centra, które mają ponad 500 pracowników, planują największy wzrost. 86 proc. ankietowanych inwestorów z tej branży prognozuje zwiększenie zatrudnienia do końca 2016 r. przeciętnie o 28 proc. — Do 2020 r. w sektorze może pracować aż 250 tys. osób — prognozuje Marek Grodziński.

Od początku 2014 r. przybyło w Polsce 60 centrów usług — tyle, ile działało w 2002 r. W 2007 r. funkcjonowało 200 ośrodków, a w drugiej połowie 2014 r. — ponad 500. Dziś 356 zagranicznych inwestorów ma nad Wisłą centra usług. W ostatnich kilkunastu miesiącach pojawiły się m.in. takie marki, jak General Motors, FedEx, Mars, Owens-Illinois, Toyota czy UPS. Do czołowych miast (patrz grafika) ściągających inwestycje w usługi biznesowe dołączają kolejne: największy wzrost zatrudnienia w ostatnich dwóch latach zanotowały Lublin i Bydgoszcz — o ponad 50 proc. Dużo etatów przybyło w Opolu, Rzeszowie, Toruniu, Pile i Olsztynie.

Zadania na jutro

9 na 10 badanych firm przyznaje, że rośnie stopień skomplikowania obsługiwanych w Polsce procesów. Nad inwestycjami zastanawiają się globalne fundusze inwestycyjne.

— Biura zatrudniające od kilkuset do kilku tysięcy osób mają już w Polsce: Goldman Sachs, Bank New York Mellon, Citi Bank, Credit Suisse czy UBS. Czekają z projektami, a jedynym warunkiem jest umożliwienie weryfikacji przeszłości kryminalnej pracowników. Odpowiedni projekt był nawet w Sejmie, ale w przededniu wakacji i przy obecnych zawirowaniach zmiany nie nastąpią szybko — mówi Krystian Bestry, wiceprezes ABSL i prezes firmy konsultingowej Adaptive. Potrzeba więcej zmian. — Warunkiem jest uproszczenie rejestracji funduszy. Dostosowanie regulacji zapewni wpływy do budżetu z podatków i opłat ZUS na poziomie 7 mld zł w ciągu pięciu lat i pozwoli stworzyć 100 tys. dodatkowych miejsc pracy. Mówimy tutaj o wysoko płatnych miejscach pracy, które będą wymagać specjalistycznej wiedzy, czyli na przykład o administrowaniu i zarządzaniu portfelami aktywów, środkami pieniężnymi czy przepływami i ryzykiem międzynarodowych funduszy inwestycyjnych — mówi Jacek Levernes, prezes ABSL i członek zarządu HP Europe. Przedstawiciele sektora chcą też współpracować z uczelniami wyższymi.

— To kluczowe. System edukacyjny w Polsce powinna cechować przede wszystkim elastyczność. Programy nauczania powinny być weryfikowane w cyklu rocznym tak, aby na bieżąco można je było dostosowywać do wymogów rynku. Ponadto konieczne jest położenie nacisku na kompetencje miękkie — tłumaczy Wojciech Popławski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane