Centra handlowe zielenieją wolno

Emil Górecki
opublikowano: 2013-04-05 00:00

Do tej pory w Polsce powstał tylko jeden „zielony” od podstaw outlet, ale sieci handlowe powoli przekonują się do ekologii

O ile certyfikat energetyczny dla biurowców to już norma, to w centrach handlowych dopiero zaczyna się o tym mówić. Obecnie spośród 380 polskich centrów handlowych jedynie ponad 30 ma certyfikat. Deweloperzy dopiero zaczynają myśleć o certyfikacji już na etapie projektowania. Tak zrobił m.in. Neinver w swoich outletach w Krakowie i na warszawskim Annopolu. Zielone zaświadczenie będzie też miała handlowa część Placu Unii, powstającego w Warszawie. Wśród „zielonych” inwestorów handlowych, na wyróżnienie zasługują jeszcze francuski Apsys (zarządza 12 obiektami z certyfikatem) oraz Metro Group (11 obiektów).

18
 ZIELONY DOKUMENT:
 Pierwszym w Polsce centrum handlowym, które było projektowane z myślą o certyfikacie, jest warszawskie Factory Annopol. Zastosowane w nim m.in. nowoczesne rozwiązania, zmniejszające zużycie energii.
 [FOT. WM]
18 ZIELONY DOKUMENT: Pierwszym w Polsce centrum handlowym, które było projektowane z myślą o certyfikacie, jest warszawskie Factory Annopol. Zastosowane w nim m.in. nowoczesne rozwiązania, zmniejszające zużycie energii. [FOT. WM]
None
None

— W Polsce inwestorzy i właściciele już się do certyfikacji przekonali, ale nadal trudno o ekologiczną świadomość wśród najemców. W ich edukowanie trzeba włożyć znacznie więcej wysiłku niż w przypadku najemców biurowych. Ale jeszcze pięć lat temu uważaliśmy, że rozwiązania ekologiczne w centrach handlowych w ogóle się nie przyjmą, bo są za drogie. Okazuje się jednak, że to się zmienia, bo ekologiczne technologie tanieją, a także sami najemcy zmieniają swoją filozofię — mówi Renata Kusznierska, szefowa działu powierzchni handlowej agencji Savills.

Brylant w LED

Na ekorozwiązania zdecydowały się już salony Kruka, Roleksa, Pumy czy atelier Gosi Baczyńskiej. Generalnie jednak niewielu najemców chce dbać o środowisko. Przykładem są jubilerzy, dla których ważne jest, by ich ekspozycje oświetlały żarówki tradycyjne, a nie LED.

— Jednak taka zmiana daje wiele korzyści. Dla przykładu: żarówki LED dziś już niewiele różnią się od tradycyjnych, a oszczędzają energię. Emitują dużo mniej ciepła, więc mniej energii zużywają klimatyzatory i systemy wentylacyjne. To oznacza oszczędności na kosztach eksploatacyjnych. Centrum handlowe, które jest projektowane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, może oszczędzać od 50 do 70 proc. kosztów eksploatacyjnych. A redukcja wydatków eksploatacyjnych o 20 proc. to dla najemcy 5 proc. większa zyskowność — mówi Renata Kusznierska.

Pierwszym w Polsce centrum handlowym, które było projektowane z myślą o certyfikacie, jest Factory Annopol, otwarte kilka tygodni temu. Ma system automatycznego dostosowania oświetlenia do pory dnia, wymienniki ciepła pozwalające na odzyskiwanie ciepła usuwanego z budynku przez wentylację, oświetlenie LED czy parking wykonany z odzyskanego betonu. Choć deweloper zapewnia, że najemcy — szczególnie globalne marki, które lubią się pochwalić społeczną odpowiedzialnością — wymagają ekologicznych rozwiązań i odpowiedniego certyfikatu, to rzeczywistość tak różowa nie jest.

— W centrach handlowych trudniej o współpracę z najemcami. Wystawy muszą być doświetlone, trudno skłonić klientów do segregacji śmieci. Trudno też przekonać najemców do zmniejszenia parkingu, by skłonić klientów do korzystania z transportu publicznego — mówi Jonathan Cohen, dyrektor w dziale doradztwa budowlanego Colliers International.

Rating w górę

Od 2015 r. połowa nowych budynków powinna spełniać wymogi ekologiczne. Taki cel postawiła krajom członkowskim Unia Europejska. Między innymi dlatego Colliers założył osobny dział doradztwa przy budynkach zielonych.

— Nasze zadanie to nie tylko doprowadzenie do uzyskania certyfikatu przez dewelopera czy właściciela budynku, ale także zmiana procedur, współpraca z najemcami w zarządzaniu, edukowanie. Warto zaznaczyć, że jeszcze pięć lat temu uzyskiwanie certyfikatu było ewenementem. Dziś już nikogo z inwestorów do takiej decyzji nie trzeba przekonywać — mówi Jonathan Cohen.

W Polsce funkcjonują dwa rodzaje certyfikatów: brytyjski BREEAM oraz amerykański LEED. Każdy z nich ma po kilka poziomów certyfikacji i jest różny dla budynków istniejących i właśnie budowanych. W Polsce nowo budowane obiekty uzyskują częściej LEED, a starsze — BREEAM. Ten ostatni jest skrojony dla Wielkiej Brytanii i jednym z jego wymogów jest przedstawienie brytyjskiego certyfikatu energetycznego.

— Budynki w Polsce nie mogły go otrzymać, dlatego przy analizie na starcie traciły kilka punktów. Za kilka tygodni BREEAM ma dopuszczać także certyfikaty energetyczne z innych krajów, dlatego budynki będą mogły dostać te dodatkowe punkty i podnieść rating swojego certyfikatu — mówi Cohen.