Centra handlowe znów się zapełnią

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 14-01-2010, 10:28

W 2009 r. sieci handlowe niechętnie otwierały nowe sklepy, teraz nadchodzi czas na zmiany.

Miniony rok był rekordowy pod względem wielkości otwieranych centrów handlowych. Nie przełożyło się to na większe zainteresowanie najemców, którzy bardzo ostrożnie podejmowali decyzje o ekspansji.

W 2009 r. w Polsce oddano do użytku 26 nowych centrów handlowych. Tym samym, razem z powierzchnią obiektów rozbudowanych, na rynku pojawiło się 720 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej. Dla porównania w 2008 r. oddano do użytku 630 tys. mkw., a rok wcześniej 640 tys. mkw.

— Rekordowa liczba otwartych centrów handlowych w 2009 r. to skutek tego, że decyzje o ich budowie były podejmowane w szczycie koniunktury gospodarczej 2-3 lata temu. Lata 2010-11 z pewnością zaowocują spadkiem podaży powierzchni komercyjnych. Wstępne szacunki na rok bieżący to 450-500 tys. mkw. centrów handlowych i 500- 550 tys. mkw na 2011 r. — mówi Katarzyna Michnikowska, starszy analityk działu doradztwa Cushman Wakefield.

Według raportu CW, na rozwój rynku w 2010 r. będą wpływały przede wszystkim prognozy ekonomiczne, nastroje konsumentów, popyt ze strony handlowców oraz dostępność nowej powierzchni.

— Liczba oddawanych do użytku galerii spadnie. Ograniczy to dostępność powierzchni handlowych i spowoduje wzrost czynszów. Jednocześnie widoczne będzie zwiększone zainteresowanie ze strony potencjalnych najemców — przekonuje Jarosław Fijałkowski, prezes Parkridge Retail Poland.

Centrum Arkadia w Warszawie
Centrum Arkadia w Warszawie
None
None

Czynszowe zawirowania

Stawki czynszu za powierzchnie handlowe w ostatnich dwóch latach spadły na większości rynków europejskich. Na przykład opłaty za wynajem przy głównych ulicach handlowych w Rumunii i na Ukrainie są niższe o ponad 40 proc. Wygląda jednak na to, że na wielu rynkach stawki czynszów osiągnęły już najniższe wartości. W tej sytuacji najemcy, szczególnie największe sieci handlowe, chcą wykorzystać korzystne stawki i zaczynają szukać nowych lokali w najlepszych lokalizacjach.

Według przewidywań firmy Cushman Wakefield w połowie 2010 r. czynsze za powierzchnie handlowe na większości rynków europejskich przestaną spadać, ale na stałe wzrosty trzeba będzie prawdopodobnie poczekać aż do 2011 r. W ciągu najbliższych dwunastu miesięcy zarówno na rynku najmu, jak i na rynku inwestycyjnym powinna nastąpić poprawa.

— Rok 2010 powinien być lepszy od lat 2008-09, choć należy się spodziewać, że proces ożywienia będzie raczej powolny i niepewny. Pozytywnym zjawiskiem są niskie stopy procentowe, sprzyjające firmom i konsumentom, co w połączeniu z niższymi czynszami, odnotowanymi w wielu krajach, powinno przyczynić się do ożywienia aktywności zarówno na rynku najmu, jak i rynku inwestycyjnym — ocenia Darren Yates, analityk w zespole badań i analiz w Europie firmy Cushman Wakefield.

Obiecujące perspektywy

Po wielu miesiącach, kiedy sieci handlowe bardzo ostrożnie podchodziły do otwierania kolejnych sklepów w nowych lokalizacjach, a nawet zamykały punkty w mniej popularnych obiektach, jest szansa na ich ponowną ekspansję.

— Polska na tle innych krajów Unii Europejskiej nadal ma duży potencjał rozwojowy, jeśli chodzi o galerie rozrywkowo-handlowe. Skutkiem zmian, jakie zaszły w minionym roku, będzie skierowanie uwagi najemców na obiekty najwyższej jakości, najlepiej położone i z najlepszym zestawem najemców — uważa Fijałkowski.

— W 2010 r. nie należy spodziewać się wielu otwarć. To oczywista konsekwencja sytuacji z 2009 r. Prawdopodobne jest natomiast rozpoczęcie kilku wstrzymanych wcześniej inwestycji w związku z poprawą koniunktury na rynku finansowania nieruchomości komercyjnych. Niektóre banki już odblokowały procesy kredytowania inwestycji, podobnie jak część funduszy inwestycyjnych. Na rynku inwestycyjnym pojawiło się ponadto kilku nowych graczy. Zaowocuje to rozpoczęciem budowy nowych obiektów w latach 2011 i 2012 — prognozuje Beata Kokeli, członek zarządu Centrum Development and Investments Polska.

Prawdopodobnie w najbliższych latach deweloperzy będą się przede wszystkim decydować na rozpoczynanie inwestycji w dużych miastach. Jeszcze przed kryzysem wielu z nich upatrywało swojej szansę na sukces w projektach położonych w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców, gdzie rynek nie był tak nasycony obiektami handlowymi jak w największych ośrodkach miejskich. Problemy gospodarcze zweryfikowały ich plany, bo siła nabywcza w mniejszych miastach jest zdecydowanie mniejsza niż np. w Warszawie czy Krakowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane