Centra usług idą po 300 tys.

opublikowano: 12-06-2017, 22:00

W rok przybyło 32 tys. etatów, a 84 proc. ośrodków planuje rozwój. Za trzy lata branża usług biznesowych przegoni rolnictwo, górnictwo i energetykę razem wzięte

Co mają wspólnego centra nowoczesnych usług biznesowych z grzybami? Rosną jak grzyby po deszczu i jak na drożdżach. Przez rok, od I kw. 2016 r. do I kw. 2017 r., przybyły 92 nowe centra i dziś jest ich w Polsce ponad tysiąc. Pracuje w nich 244 tys. osób — o 15 proc. (czyli 32 tys.) więcej niż rok temu. To dane z najnowszego raportu ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych, przygotowanego na podstawie badania wśród 220 firm.

Zobacz program konferencji Centra Usług Wspólnych, 18-19.04.2018, Warszawa >>

Miasto miastu nierówne

Często wymienianym atutem Polski, który powoduje, że to do nas zamiast do Czech czy na Węgry trafiają centra usług, jest duży wybór miast. Faktycznie: w siedmiu polskich miastach zatrudnienie w branży BPO, SSC, IT i R&D przekracza 10 tys. osób. U naszych południowych sąsiadów zwykle liczy się stolica i jeszcze jedno, dwa miasta. Liderem od lat pozostaje Kraków, za nim lokują się Warszawa i depczący jej po piętach Wrocław, a potem Trójmiasto, aglomeracja Katowicka, Łódź i Poznań. To stolica Wielkopolski zanotowała najwyższy procentowy wzrost zatrudnienia — o 19 proc. Wysoko znalazły się także Wrocław (17 proc.) i Łódź (16 proc.). Inwestorzy najlepiej oceniają Warszawę, która dostała 8 w skali 1-10, na drugim miejscu jest Wrocław (7,8), a na trzecim Katowice (7,5). Trójmiastu ankietowani przyznali najlepsze noty w Polsce za jakość komunikacji miejskiej, a Łodzi — za współpracę z lokalnymi władzami. W ocenie liczyło się sześć czynników: dostępność nowoczesnej powierzchni biurowej i dostępność komunikacyjna, jakość komunikacji miejskiej, współpraca z lokalnymi władzami, uczelniami i dostępność kadry. W całym kraju najniżej oceniona została dostępność kadr, a największą presję na rynku pracy firmy odczuwają w Krakowie i Wrocławiu, które w tej kategorii dostały 2,9 na 10. Ogólny poziom satysfakcji działających w Polsce firm wyniósł 7,4 w dziesięciostopniowej skali.

Odstrzał leśników

ABSL prognozuje, że w 2020 r. zatrudnienie w sektorze przekroczy 300 tys. osób. Będzie to mniej więcej tyle, ile na koniec 2016 r. pracowało łącznie w trzech kluczowych niegdyś w Polsce tzw. sekcjach gospodarki: rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie i rybactwie (74 tys.), górnictwie i wydobywaniu (135,3 tys.) oraz wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę (117,9 tys.). Prawdopodobnie za trzy lata nowoczesne usługi zostawią te sektory daleko w tyle, bo zatrudnienie w nich spada: jeszcze na koniec 2014 r. wynosiło odpowiednio: 82,4 tys., 156,6 tys. i 128 tys. Według ABSL, w I kw. 2018 r. liczba 748 zagranicznych centrów usług urośnie do 800, a liczba ich pracowników zwiększy się ze 198 tys. do 220 tys. Z ankiety przeprowadzonej wśród 190 firm wynika, że 87 proc. z nich zwiększy w tym roku zatrudnienie. W ubiegłym zrobiło to 88 proc. firm.

Wielotysięczniki górą

Przybywa w Polsce centrów usług, w których liczba pracowników jest czterocyfrowa. Od początku 2016 r. do początku 2017 r. pojawiło się 10 nowych i dziś jest ich 47. Łącznie zatrudniają 86 tys. osób, czyli 35 proc. wszystkich pracowników sektora. Największymi inwestorami, którzy mają po ponad 4 tys. pracowników, są: IBM, Capgemini, Credit Suisse, Atos, Nokia i Citibank. Z polskich firm największe są centra Comarchu, Asseco i Grupy OEX. Najwięcej osób pracuje w centrach usług wspólnych, czyli działających dla innych spółek grupy — 35 proc., na drugim miejscu są centra IT (30 proc.), outsourcingowe, czyli wykonujące zadania dla zewnętrznych klientów (21 proc.), oraz R&D; (14 proc.). Choć coraz więcej przedstawicieli sektora mówi o bardziej zaawansowanych usługach, to wciąż duży udział (20 proc.) mają usługi finansowo-księgowe. Najwięcej jest usług IT — 30 proc. 14 proc. stanowią usługi dla sektora finansowego, bankowego i ubezpieczeniowego. — W każdym segmencie 30-40 proc. stanowią zaawansowane usługi, w których potrzebne jest 10 lat doświadczenia — mówi Jacek Levernes, prezes ABSL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu