Centrum handlowe z przeszłością

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 17-11-2009, 00:00

Galeria handlowa w dawnej rzeźni miejskiej, koszarach czy słodowni browaru — czemu nie, deweloperom pomysłów nie brakuje.

Stare fabryki są atrakcyjne dla inwestujących w nieruchomości

Galeria handlowa w dawnej rzeźni miejskiej, koszarach czy słodowni browaru — czemu nie, deweloperom pomysłów nie brakuje.

Z jednej strony w wielu miastach powstają najnowocześniejsze centra handlowe z inteligentnymi systemami sterowania wszystkimi możliwymi funkcjami. Z drugiej, deweloperzy przywracają do życia zapomniane i opuszczone fabryki, zamieniając je w atrakcyjne galerie handlowo-rozrywkowe.

Z charakterem

— Choć proces rewitalizacji obiektu poprzemysłowego pod ochroną konserwatora zabytków jest dłuższy i bardziej skomplikowany niż budowa galerii od podstaw, to jednocześnie daje szansę na stworzenie miejsca o niepowtarzalnym charakterze — przekonuje Jarosław Fijałkowski, prezes Parkridge Retail Poland.

Przykładem może być galeria Focus Mall w Bydgoszczy, która powstała w dawnej miejskiej rzeźni. W Rybniku centrum handlowe powstało w słodowni niedziałającego browaru, w Zielonej Górze deweloper wykorzystał budynki po zakładach Polskiej Wełny, a we Włocławku niszczejące mury fabryki fajansu.

— Restaurowanie poprzemysłowych lub zabytkowych budynków i przekształcanie ich w centra handlowe z pewnością nie jest tylko chwilową modą, lecz wynikiem przemyślanej strategii. Poszukując najlepszej lokalizacji pod galerię handlową, bierze się pod uwagę rozwój urbanistyczny oraz dopasowanie obiektu do kulturowego i społecznego charakteru miasta. Decydującą rolę odgrywają jednak argumenty komercyjne — lokalizacja, liczba osób w tzw. strefie zasięgu, czyli tych, które mogą być potencjalnymi klientami, dogodny dojazd, otoczenie ekonomiczne, itp. Wiele dawnych fabryk spełnia te kryteria, dlatego też interesują się nimi deweloperzy — wyjaśnia Dominika Krzyżanowska-Kidała z ECE Polska.

Firmy, które odnawiają stare zabudowania, żeby otworzyć w nich centra handlowe bardzo często obok nich stawiają kolejne budynki, ale utrzymane już w nowoczesnym stylu.

— Budowa bardzo nowoczesnych galerii i rewitalizacja obiektów poprzemysłowych to coraz częściej jeden proces. Łączenie zabytkowych elementów miejskiej zabudowy z nową zabudową wznoszoną przy wykorzystaniu najnowszych technologii daje ciekawy efekt — przekonuje Jarosław Fijałkowski.

Coraz większe

Jeszcze w zeszłym roku centra handlowe wyrastały niczym grzyby po deszczu. Deweloperzy obiektów powstałych kilka lat temu, aby sprostać wymaganiom konkurencji i klientów, coraz częściej decydują się na modernizację i rozbudowę istniejących budynków. Ma to na celu nie tylko odświeżenie wizerunku, ale także zwiększenie powierzchni i przyciągnięcie nowych najemców.

— Decyzję o rozbudowie Galerii Łódzkiej podjęto z kilku powodów. Głównym celem było podniesienie atrakcyjności centrum handlowego poprzez wprowadzenie nowych, popularnych marek odzieżowych takich jak PeekCloppenburg (pierwszy w Łodzi) i HM. Dla obu tych sklepów stworzono w nowej części centrum duże, dwupoziomowe lokale o łącznej powierzchni 5 tys. mkw. — wyjaśnia Dominika Krzyżanowska-Kidała.

Od strony technicznej rozbudowa Galerii Łódzkiej polegała na zabudowaniu wewnętrznego dziedzińca. Wyzwaniem technicznym było przeniesienie strefy dostaw — dojazdu dla samochodów dostawczych i ramp rozładunkowych — na poziom podziemny. Nowa powierzchnia wynajmu zajęła dawną przestrzeń wewnętrznego dziedzińca budynku na parterze i pierwszym piętrze. W sumie powierzchnia wynajmu w Galerii Łódzkiej wzrosła o 5 tys. mkw. do 45 tys. mkw. (a całkowita z 90 do 110 tys. mkw.). Rozbudowa trwała od marca 2007 r. do marca 2008 r. Centrum cały czas było otwarte dla klientów.

Wabikiem na sieci handlowe dotychczas bardzo często był niespotykany wygląd odnowionych fabryk. W Polsce powstało już wiele takich projektów, które cieszą się powodzeniem wśród przyszłych najemców i klientów. Jednak kiedy "unikatowych" projektów rewitalizacji powstaje na pęczki, pojawia się pytanie, czy nie tracą na atrakcyjności?

Deweloperzy znaleźli sposób i na to. Coraz częściej realizują renowacje nie tylko budynku, którym są bezpośrednio zainteresowani, ale także całego najbliższego otoczenia: przyległych ulic, deptaków czy sąsiadujących obiektów handlowych. Przykładem może być rewitalizacja wrocławskiej Renomy, w ramach której inwestor zadbał też o najbliższe otoczenie, remontując ulicę Czystą i porządkując skwer przy ulicy Podwale wraz z alejami spacerowymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy