Century 21 tworzy sieć z Polanowskim

Agnieszka Janas
opublikowano: 2006-06-13 00:00

Najbliższy rok pokaże, czy nastąpi zapowiedziane przez Century 21 łączenie się agencji nieruchomości w sieć franczyzową.

Dla krajowego rynku obrotu nieruchomościami charakterystyczne jest występowanie dwóch typów graczy. Pierwszym są międzynarodowe agencje sieciowe, np. Colliers International, DTZ, Cushman & Wakefield, King Sturge czy CB Richard Ellis, które obsługują przeważnie wielkie transakcje komercyjne czy rynek nieruchomości mieszkaniowych w luksusowym wydaniu. Drugi to rodzime firmy świadczące głównie usługi klientom detalicznym na rynku wtórnym oraz, rzadziej, pierwotnym. Wśród nich wyróżniają się potentaci na lokalnych rynkach w Warszawie, np. Polanowscy Nieruchomości, Drągowski czy Bracia Strzelczyk.

Wiele wskazuje na to, że rozpoczął się czas zmian w tak zorganizowanej strukturze.

— Polski rynek nieruchomości rozwija się dynamicznie od ponad 15 lat. Obecnie pracuje w tej branży 5 tys. licencjonowanych pośredników oraz wiele osób, które chcą zdobyć kwalifikacje zawodowe. Wkracza on w okres dojrzałości, dlatego zainteresowały się nim międzynarodowe sieci pośrednictwa. W strategii amerykańskiej sieci Century 21 jest przenoszenie działalności na nowe rynki. Dlatego chce ona wejść do Polski, Rosji, krajów nadbałtyckich oraz na Bałkany — do państw byłej Jugosławii, Bułgarii i Rumunii — tłumaczy Bill Hunt, wiceprezes sieci Century 21.

Sieć Century 21 to nie jedyna amerykańska firma z tej branży, która zapowiedziała ekspansję na Polskę.

Pierwszą była Coldwell Banker (CB). Jednak to właśnie Century 21 jako pierwszy, 21 czerwca 2006 r. zawiesi swój szyld na biurach K&G Partners Katarzyny Kwiatkowskiej oraz Polanowscy Nieruchomości Adama Polanowskiego.

Otwarte drzwi

— Zdecydowałem się przystąpić do Century 21 i w ramach tej sieci świadczyć usługi związane z obrotem nieruchomościami mieszkaniowymi dla klientów indywidualnych. Także prowadzona przeze mnie Wyższa Szkoła Gospodarowania Nieruchomościami będzie współpracowała z Akademią Century 21. Celem jej będzie szkolenie pracowników sieci. Pod swoim nazwiskiem będę rozwijał działalność związaną m.in. z usługami korporacyjnymi oraz konsultingowymi — wyjaśnia Adam Polanowski, prezes spółki Polanowscy Nieruchomości.

Wiktor Kubiak, właściciel licencji Century 21 zapowiada dynamiczny rozwój sieci.

— Do końca roku w stolicy będzie pracowało około 10 agencji z naszym logo. W ciągu kilku miesięcy dołączą do nich biura w Białymstoku i Bydgoszczy, wchodzące w skład sieci Polanowski Nieruchomości — wylicza Wiktor Kubiak.

Adam Polanowski przyznaje, że rozmawiał z CB, największym konkurentem Century 21. Jednak nie zdecydował się na współpracę z tą siecią.

— Po prostu nie złożyli mi odpowiedniej propozycji — ucina prezes.

Jednak nie zaprzecza, że CB źle rozpoczął ekspansję w Polsce. Zbyt „buńczucznie” wyrażali się o konieczności wstępowania do sieci, wieszcząc rychły upadek biurom, które tego nie zrobią. Podważali kompetencje polskich pośredników w obrocie nieruchomościami, a w konsekwencji zrazili do siebie wielu właścicieli agencji.

— Myślę, że to właśnie dlatego pierwsi otwieramy biura i ruszamy z promocją oraz marketingiem pracującej już na rynku sieci. A konkurentom życzę powodzenia — mówi Adam Polanowski.

Kierunek zmian

W ramach współpracy z siecią właściciele agencji zachowają prawo własności przedsiębiorstw.

— Oczywiście w ich nazwie oraz wizerunku dominowało będzie logo Century 21, ale znajdzie się miejsce dla marki własnej biura. Często jest ona bardzo ważna na lokalnym rynku. Będziemy pobierali opłaty franczyzowe oraz określony w umowie procent od rocznych obrotów. Oferujemy zaś m.in.: marketing wspólnej marki, zamówienia druków czy folderów niezbędnych do pracy, szkolenia, komputerowy system współpracy między biurami tworzącymi sieć, wypracowane procedury obsługi klientów itp. — dodaje Wiktor Kubiak.

Jego zdaniem, pozwoli to zaoszczędzić czas oraz pieniądze.

— Łączenie się niezależnych agencji to naturalna droga rozwoju tego rynku. Wymiana informacji między nimi i zapewnienie, poprzez wypracowane standardy, bezpieczeństwa transakcji zwiększa liczbę klientów. W Stanach Zjednoczonych udział sieci franczyzowych w rynku obrotu nieruchomościami wynosi 40 proc. i stale rośnie. Nie widzę powodów, aby taki trend ominął Polskę — dodaje Wiktor Kubiak.