Podczas poniedziałkowej sesji notowania naszej waluty wzrosły. Cena dolara spadła z 3,9735 do 3,9520 zł. Z 4,0200 do 3,9870 zł zniżkowała również cena euro. Inwestorzy nabywali polską walutę, oczekując że podczas ostatniej sesji negocjacyjnej z UE w Brukseli Polsce uda się wypracować kompromis co do kluczowych kwestii, w tym głównie rolnictwa, a Rada Europejska podczas szczytu w Kopenhadze (12-13 grudnia) podejmie decyzję o rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód.
W kręgu zainteresowania uczestników rynku znalazł się również organizowany przez Narodowy Bank Polski przetarg bonów skarbowych 13-tygodniowych o wartości 100 mln zł oraz 52-tygodniowych o wartości 700 mln zł. Popyt na zaoferowane papiery 3,7 razy przewyższył podaż i wyniósł 2,98 mld zł. O godz. 15.35 dolar wyceniany był na 3,9535 zł, a euro — na 3,9895 zł.
Notowania złotego powinny jeszcze wzrosnąć. Uważamy jednak, że pole do dalszej aprecjacji naszej waluty jest już niewielkie. Oczekujemy wzrostu wartości złotego w okolice odchylenia od dawnego parytetu na poziomie minus 8 proc.
W Azji podczas pierwszej części poniedziałkowej sesji notowania jena do dolara wzrosły. Kurs USD/JPY zniżkował o 100 pkt, z 123,45 do 122,45. Inwestorzy wymieniali zielone na japońską walutę zakładając, że piątkowa rezygnacja sekretarza skarbu USA Paula O’Neilla może doprowadzić do odejścia Stanów Zjednoczonych od polityki silnego dolara. Dalsza przecena dolara została powstrzymana przez wiceministra finansów Japonii Haruhiko Kurodę, który powiedział, że jego zdaniem tak się nie stanie. Dodał on również, że ostatnia przecena dolara była przesadzona. Po południu cena dolara ustabilizowała się w okolicy poziomów 122,6-8. O godz. 15.35 dolar wyceniany był na 122,85 JPY. Spadek kursu USD/JPY w okolice poziomu 122,2-4 stanowi dobrą okazję do ponownych zakupów dolarów.
W Europie podczas poniedziałkowej sesji notowania euro do dolara poruszały się w 40-pkt przedziale 1,0080-1,0120. Amerykańska waluta nie zdołała odrobić strat, jakie poniosła podczas piątkowego handlu po tym, jak z zajmowanych stanowisk zrezygnowali sekretarz skarbu USA Paul O’Neill oraz doradca ekonomiczny prezydenta Lawrence Lindsey, a dane z rynku pracy okazały się niekorzystne.
Inwestorzy z niepokojem oczekiwali na deklarację prezydenta George’a Busha, dotyczącą nazwisk osób, które zastąpią zdymisjonowanych urzędników. Obawiali się oni, że typowany na stanowisko sekretarza skarbu John Snow może odejść od polityki mocnego dolara, zwolennikiem której był Paul O’Neill.
W samo południe opublikowano dane z niemieckiego sektora wytwórczego. Choć okazały się one o wiele gorsze od oczekiwań, pozostały bez większego wpływu na rynek. W październiku produkcja przemysłowa naszych zachodnich sąsiadów spadła o 2,1 proc. (m/m) oraz o 1,4 proc. (r./r.) wbrew prognozowanemu wzrostowi — odpowiednio o 0,1 proc. i 0,7 proc. O godz. 15.35 euro wyceniane było na 1,0090 USD.
Uważamy, że spadek kursu EUR/USD w okolice poziomu 1,0060/70 powinien zostać wykorzystany do zakupów euro.