Ceny LNG rujnują firmy

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Jeszcze kilka miesięcy temu LNG był ekologiczną i ekonomiczną alternatywą dla diesla. Dziś ceny ciekłego gazu rujnują firmy. Biznes prosi o pomoc rząd.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się;

  • jak wzrosły ostatnio ceny płynnego gazu LNG
  • w jaki sposób te podwyżki wpływają na biznes firm transportowych
  • o co branża logistyczna prosi rząd i jaka jest jego reakcja.

Ceny LNG rujnują firmy

opublikowano: 03-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Jeszcze kilka miesięcy temu LNG był ekologiczną i ekonomiczną alternatywą dla diesla. Dziś ceny ciekłego gazu rujnują firmy. Biznes prosi o pomoc rząd.

Według szacunków Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska" (TLP), w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat w nowoczesne, homologowane pojazdy zasilane LNG lub CNG zainwestowało w Polsce kilkadziesiąt większych firm transportowych.

- Do tego trzeba dodać także mniejsze, lokalne przedsiębiorstwa. Łącznie mamy więc na rynku około 2,5 tys. ciężarówek napędzanych płynnym gazem – mówi Maciej Wroński, prezes TLP.

W jego ocenie przedsiębiorcy decydowali się na taki krok z uwagi na m.in. ochronę środowiska i oczekiwaniami klientów związane z redukcją śladu węglowego. Teraz mają problem.

Ekologicznie i ekonomicznie

- Trzy lata temu postawiliśmy na instalacje LNG. Zainwestowaliśmy w tego typu stację i kupiliśmy kilkadziesiąt ciężarówek napędzanych płynnym gazem. Wierzyliśmy, że to dobry biznes zarówno pod względem ekonomicznym, jak i ekologicznym – mówi Robert Zarzecki, prezes firmy Citronex Trans Energy.

To jedna ze spółek należących do grupy Citronex, rodzinnego przedsiębiorstwa znanego przede wszystkim jako jeden z największych importerów południowych owoców w naszej części Europy. Firma ze Zgorzelca zajmuje się jednak również uprawą pomidorów, a także prowadzi hotele, restauracje, sieć handlową. Naturalnym uzupełnieniem jej działalności jest szeroko rozumiana logistyka.

- Z czasem na zakup ciężarówek na LNG decydowało się coraz więcej firm transportowych w Polsce – mówi Robert Zarzecki.

Własną stację i sporo pojazdów na ciekły gaz ma m.in. Epo-Trans Logistic (ETL).

- Naszą flotę zaczęliśmy przestawać na LNG już w 2019 r. Byliśmy wtedy jednym z prekursorów takich działań w Polsce – mówi Anna Ozimek-Stanuch, dyrektor w ETL.

Ciężarówki w bazach

Teraz przedsiębiorstwo ma około 80 ciągników siodłowych z silnikiem napędzanym ciekłym gazem. Stanowią one jedną czwartą całej floty ETL. Dziś jednak około połowy tych samochodów… stoi w bazie.

- To oczywiście nieopłacalne, ale przy obecnych cenach LNG koszty związane z użytkowaniem tych pojazdów byłyby jeszcze wyższe – tłumaczy Anna Ozimek-Stanuch.

Ciężarówki fabrycznie przystosowane do spalania płynnego gazu pod koniec zeszłej dekady były nawet o 70 proc. droższe od tych z silnikiem Diesla (obecnie ta różnica to około 50 proc.). Jednak dzięki temu, że w Niemczech takie pojazdy są zwolnione z opłat drogowych, a LNG było znacznie tańsze niż olej napędowy, inwestycja opłacała się.

- Tak było jeszcze do października zeszłego roku. Od listopada cena płynnego gazu przekroczyła poziom, który oznaczał dla nas rentowność wykorzystania tego typu napędu. A wraz z każdym kolejnym miesiącem sytuacja jest coraz gorsza – mówi dyrektor w ETL.

Jeszcze rok temu firma chciała rozwijać ekologiczną flotę, teraz jednak definitywnie porzuciła te plany. Z ciężarówek na LNG korzysta tylko dlatego, że bez nich nie byłaby w stanie zrealizować wszystkich podpisanych kontraktów.

Epo-Trans Logistic nie jest zresztą wyjątkiem.

- Będąc sprzedawcą paliw widzimy, jak szybko firmy, które do niedawna inwestowały w nowoczesną flotę zaczynają mieć problemy z wypłacalnością – mówi Robert Zarzecki.

Gaz droższy niż olej

Przewiduje zresztą, że grono podmiotów, które wpadną w kłopoty z powodu cen LNG będzie coraz większe, bo cena tego paliwa nadal będzie rosła. W opinii szefa Citronex Trans Energy jeszcze w tym miesiącu za ceny 1 kg. gazu zbliży się, a być może nawet przekroczy 14 zł netto (to dwa razy więcej niż wynosi cena oleju napędowego).

- Taki poziom oznacza, że koszt przejechania ciężarówką 1 km wzrośnie do około 0,7 EUR – szacuje Robert Zarzecki.

Z jego wyliczeń wynika, że koszt przejechania 1 km w przypadku TIR-a na LNG jest o co najmniej 0,2 EUR wyższy, niż w przypadku takiego samego zestawu naczepowego, który spala olej napędowy. To dotyczy Niemiec, gdzie wciąż jeszcze obowiązuję pojazdy na płynny gaz mogą korzystać z ulgowych opłat drogowych. W przypadku innych państw UE ta różnica sięga 0,35 EUR na każdym kilometrze.

Nic dziwnego, że branża chce pilnej interwencji władz państwowych.

Bez rządowego wsparcia

- Rząd zaoferował dopłaty do węgla, którego nie można kupić, a do płynnego gazu, który jest dostępny na rynku już nie – mówi nam przedsiębiorca, który prowadzi jedno z największych polskich przedsiębiorstw w branży transportowej.

Jego firma również zainwestowała swego czasu w ekologię i kupiła około 90 ciągników siodłowych na LNG. To około 20 proc. całej floty. Właściciel wspominając tę inwestycję pluje sobie w brodę.

- Chciałem być ekologiczny i teraz muszę dokładać do interesu, ale tak działać nie można na dłuższą metę – deklaruje.

- Reprezentacja branży transportowej z szefami Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce rozmawiała niedawno o obecnej sytuacji z przedstawicielami rządu i prosiła o pomoc. Jednak na razie żadnego odzewu władz na nasze apele nie ma – mówi Anna Ozimek-Stanuch.

- Teraz, gdy na skutek przede wszystkim wojny w Ukrainie i kryzysu paliwowego ceny LNG radykalnie wzrosły, branżą transportowa została sama z tym problemem. Już kilka miesięcy temu przedstawiliśmy rządowi kilka propozycji, ale nie spotkały się z większym zainteresowanie. Problem narasta, a żadnych decyzji o pomocy dla przedsiębiorców nie ma – mówi Maciej Wroński.

TLP zaproponowało m.in. stawkę zerową opłaty drogowej dla ciężarówek na LNG (podobnie jak w Niemczech) oraz rozwiązania podobne do programu „Mój elektryk”.

- Usłyszeliśmy, że nie można doprowadzać do rozszczelnienia systemu. Ale jeśli nie uzyskamy żadnego wsparcia od rządu, to branżą logistyczna ostatecznie zrazi się do proekologicznych zmian. Całkiem niedawno usłyszałem od właściciela jednej z większych firm logistycznych w kraju, że już nigdy w życiu nie da się nabrać na żadną ekologię. Tymczasem to przecież na rządzie ciąży odpowiedzialność za zmniejszenie emisji – zauważa szef TLP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.