Największe spadki cen ofertowych odnotowano w Łodzi, gdzie w ciągu miesiąca metr kwadratowy stał się tańszy o 170 zł (4,5 proc.)
— W ostatnich dwóch latach nie mieliśmy do czynienia z tak dużą obniżką średnich cen w Łodzi, w tak krótkim czasie. To wynik sytuacji na rynku lokalnym. Łódź po transformacji straciła swoją pozycję gospodarczą, a w ostatnich latach utrzymuje się w tej aglomeracji ujemny wskaźnik migracji — więcej ludzi wyjeżdża niż osiedla się w tym mieście. Ma to nie tylko bezpośrednie przełożenie na spadek popytu, ale również na nastawienie mieszkańców i ich skłonność do kupowania czy inwestowania — wyjaśnia Marta Kosińska z portalu Szybko.pl.
Znaczący spadek cen, o ponad 2 proc. (120 zł), nastąpił także w Gdyni. Dzięki temu różnica między ceną transakcyjną a ofertową w tym mieście zmalała o 0,6 proc., ale mimo to wciąż pozostaje najwyższa w kraju (16 proc.).
Niewiele lepiej jest w Krakowie, gdzie dysproporcja między cenami zmniejszyła się zaledwie o 1,1 proc. i wynosi prawie 13 proc. Ceny ofertowe w czerwcu zmniejszyły się tam zaledwie o 80 zł. Trzecim miastem, w którym różnica pozostaje największa jest Poznań. Średnia cena ofertowa z okresu IV 2012 — VI 2012 wynosiła tam 5,4 tys. za mkw., podczas gdy cena transakcyjna 4870 zł za mkw.
— Poznań jest drugim miastem, które w ostatnim czasie przełamało granicę cenową 5000 zł za mkw. Niestety ceny ofertowe mieszkań nie spadają w podobnym tempie, więc powiększa się procentowa różnica pomiędzy oczekiwaniami cenowymi sprzedających, a realnymi cenami sprzedaży. Dziś różnica w Poznaniu wynosi prawie 10 proc., podczas gdy zwykle nie była większa niż 6 proc. — mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse & Partnerzy.
Duże są tańsze
Co zatem powoduje tak duże różnice między cenami ofertowymi i transakcyjnymi? Problemy ze sprzedażą nieruchomości, zwłaszcza tych, których metraż przekracza 60 mkw. A takich lokali nie brakuje, zwłaszcza na warszawskim rynku, gdzie stanowią one około połowę oferty rynku pierwotnego i wtórnego.
Według serwisu Tabelaofert.pl odsetek nowych mieszkań o tej wielkości (bez apartamentów) wynosi ponad 48 proc., a ich cena ofertowa kształtuje się na średnim poziomie 7,8 tys. zł za mkw. Dla porównania, stawka wywoławcza w 2010 roku była większa się o około 10 proc. Mimo że największym popytem wciąż cieszą się mieszkania dwupokojowe, duże lokale, zarówno na rynku wtórnym , jak i pierwotnym, też znajdują nabywców.
Jak podaje agencja redNet Property Group, w ostatnich trzech miesiącach mieszkania o wielkości powyżej 60 mkw. miały 39-procentowy udział w całkowitej sprzedaży rynkowej. Również na rynku pierwotnym można znaleźć cenowe okazje, które mogą konkurować z ofertami mieszkań używanych. Niestety często dotyczą one osiedli oddalonych od centrum miasta.
— Mieszkań o większych metrażach poszukują przede wszystkim klienci, którym powiększa się rodzina. Często decydują się na przeprowadzkę poza centrum Warszawy, gdzie lokale są tańsze, bo w ten sposób mogą pozwolić sobie na większy metraż. Na osiedlu Alpha w warszawskich Skoroszach w gotowych już budynkachoferujemy mieszkania po 5,5 tys. zł za metr. W obniżonej cenie mamy trzy i czteropokojowe przestronne lokale. Taka stawka to rzadkość w stolicy, wyłączając Białołękę — tłumaczy Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży w Red Real Estate Development.
Znów będą spadki
W lipcu wraz z rozpoczynającym się sezonem urlopowym nastąpił dalszy spadek zainteresowania kupnem nieruchomości, a co za tym idzie także cen. Jednak nie ma co liczyć na rewolucję.
— Wakacje są w ostatnich latach dobrym okresem transakcyjnym i także w tym roku nie spodziewałbym się zbytniego spowolnienia w tym czasie. Jeśli nawet klienci poszukujący mieszkań robią sobie w tym czasie przerwę, na rynek wkracza zawsze duża grupa osób, która wykorzystuje wakacyjne miesiące na orientację na rynku — podkreśla Marcin Jańczuk.
Największą niewiadomą może okazać się końcówka roku, która będzie ostatnim momentem na skorzystanie z rządowego programu Rodzina na Swoim. Na pewno zwiększone zainteresowanie odczuje w tym czasie raczej rynek pierwotny, co może spowodować kolejne spadki cen na rynku wtórnym.