Ceny mieszkań nie powinny już spadać

Patrycja Otto
07-08-2001, 00:00

Ceny mieszkań nie powinny już spadać

Sytuacja na rynku mieszkaniowym nadal pozostaje bez zmian. Wciąż podaż dominuje nad popytem. Do tego niskie ceny za mieszkania powodują, że inwestycje stają na granicy opłacalności. Deweloperzy mają nadzieję, że wszystko zmieni się we wrześniu.

Deweloperzy potwierdzają, że w ostatnim czasie na rynku mieszkaniowym można zaobserwować spadek cen. Nie chcą jednak mówić o zapaści.

— Obecnie ceny za nasze mieszkania w przeliczeniu z dolarów na złotówki są takie same jak w zeszłym roku, czyli w sumie niższe, bo nie uwzględniają inflacji. Wynoszą one od 600 USD (2,5 tys. zł) za mkw. wzwyż — twierdzi Krzysztof Bochus, dyrektor ds. marketingu w J.W. Construction.

Poziom cen powinien w najbliższym czasie ustabilizować się, ponieważ w innym wypadku inwestycje staną się nierentowne.

— Ceny nie wzrastają. Na rynku pierwotnym pozostają na tym samym poziomie, natomiast na wtórnym są niższe. Sprzedający chcą się jak najszybciej wyzbyć mieszkań. W przypadku naszej firmy ceny wahają się od 3,1 do 4,3 tys. zł za mkw. — mówi Agata Więsak z działu sprzedaży w firmie Budimex Nieruchomości.

Jak uważa Krzysztof Bochus, najbardziej spadek cen odczuwają firmy budujące apartamentowce, w których cena za mkw. wynosi 3,7-4,2 tys. zł.

— Staramy się nie inwestować mocno w ten segment. Nie oznacza to, że zrezygnowaliśmy z niego. W swojej ofercie mamy dwa apartamentowce. Stawiamy jednak na mieszkania ogólnodostępne. Widać, trafnie wybraliśmy, gdyż nasza miesięczna sprzedaż wynosi około 200 lokali — uzupełnia Krzysztof Bochus.

Zygmunt Chyla, prezes GTC, zapewnia, że spadek sprzedaży odczuwalny jest na całym rynku. Przypuszcza, że ożywienie nastąpi we wrześniu i ceny zaczną rosnąć. Zawsze latem obserwuje się zastój w mieszkaniówce.

W centrum i na obrzeżach

Warszawa nadal postrzegana jest jako najbardziej perspektywiczny rynek w Polsce. Tutaj mieści się największy rynek pracy oraz znajduje się duża liczba szkół wyższych, a to przyciąga potencjalnych klientów.

— Budujemy głównie w Warszawie. Taką przyjęliśmy strategię. Tu odnotowywany jest największy popyt oraz najwyższe ceny, co nie pozostaje bez znaczenia dla deweloperów. Poza tym inwestujemy jeszcze w Sochaczewie i Łodzi — twierdzi Krzysztof Bochus.

Coraz większym zainteresowaniem zaczynają cieszyć się obrzeża większych miast. Na wzór zachodni powstają tam niewielkie osiedla z niską zabudową. Brakuje im jedynie dobrej infrastruktury drogowej.

Bez 100 procent

Kupujący coraz częściej posiłkują się przy zakupie mieszkania kredytem. W zeszłym roku udział kredytu w finansowaniu przeciętnego mieszkania wyniósł około 16 proc. Obecnie jest on dużo wyższy.

Odczuwają to firmy deweloperskie, którym coraz trudniej jest zdobyć klienta. Wiele z nich nawiązało współpracę z bankami, dzięki czemu kuszą potencjalnych nabywców atrakcyjnymi kredytami.

— Sukces naszej sprzedaży nie wynika tylko z niskiej ceny mieszkań. Posiadamy własne, autorskie programy finansowe, np. my finansujemy, ty mieszkasz. Polega on na tym, że my wykładamy środki na budowę lokali, do których klient może się wprowadzić po wpłaceniu 40 proc. wartości mieszkania. Na resztę kwoty zaciąga u nas kredyt na korzystnych warunkach, z oprocentowaniem o połowę niższym niż w banku przez pierwsze 5 lat. Kredyt może spłacać przez 25 lat. Mamy również podpisaną umowę z BOŚ, dzięki której nasz klient staje się posiadaczem mieszkania po wpłaceniu 10 proc. jego wartości, a na resztę kwoty bank udziela mu kredytu na korzystnych warunkach — wylicza Krzysztof Bochus.

Programy kredytowe oraz różnego rodzaju upusty i promocje oferuje też swoim klientom firma Budimex Nieruchomości.

— Współpracujemy z 10 bankami. Klient, który zdecyduje się zaciągnąć kredyt, może liczyć na zmniejszone opłaty i prowizję za rozpatrzenie wniosku. W zależności od możliwości kredytobiorcy wybieramy bank. Jeżeli klient chce zaciągnąć kredyt na 100 proc. wartości mieszkania lub zamierza wcześniej dokonać spłaty bez dodatkowych opłat to GE Bank Mieszkaniowy, jeżeli oczekuje niższego oprocentowania to Kredyt Bank. W przypadku wpłaty ponad 50 proc. wartości mieszkania nie pobieramy opłat z tytułu waloryzacji, a przy wpłacie ponad 20 proc. udzielamy 5 proc. rabatu na zakup domu lub mieszkania od pozostałej kwoty — tłumaczy Agata Więsak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ceny mieszkań nie powinny już spadać