Być może to tylko korekta dynamicznego trendu wzrostowego, ale po 15-procentowej zwyżce w rok, Indeks Cen Transakcyjnych mieszkań, obliczany przez Open Finance i Home Brokera, zanotował spadek o około 2 proc. Wartość wskaźnika, który odzwierciedla poziom cen w największych polskich miastach (i bazuje na danych z transakcji, w których pośredniczą obie firmy), znalazła się na poziomie 942,64 pkt., najniższym od pięciu miesięcy. Wyjściowo, pod koniec 2007 r., a więc w szczycie poprzedniego boomu mieszkaniowego, indeks przekroczył barierę 1000 pkt.

„Roczny 15-proc. wzrost indeksu jest odzwierciedleniem dynamicznych wzrostów cen z ubiegłego roku, ale ostatnie miesiące były już okresem wahań raz w jedną, raz w drugą stronę. Prawdopodobnie oznacza to zbliżający się koniec trendu wzrostowego. Trudno się jednak spodziewać spektakularnych spadków cen. Mający nadzieję na inwestycyjne okazje mogą się przeliczyć. Dobra sytuacja finansowa gospodarstw domowych, niskie stopy procentowe, dalszy rozwój rynku najmu i wysokie ceny materiałów budowlanych oraz robocizny nie pozwolą na to, by ceny spadły o kilkanaście procent w ciągu roku. Prawdopodobnie obniżki będą mniejsze” — uważają eksperci Open Finance i Home Brokera.
Najwyższą dynamikę cen w ostatnim roku odnotowano w Krakowie, gdzie mediana ceny mkw. podniosła się o 22,2 proc. do 7,1 tys. zł. Drugie miejsce zajął Gdańsk (+20,9 proc.), a trzecie Szczecin (17,5 proc.). Na największym i najdroższym rynku warszawskim cena wzrosła o 16 proc. do 8,2 tys. zł. Analitycy OF i HB podkreślają, że specyfika każdego z rynków jest inna. Przykładowo w Warszawie nowe mieszkania są średnio droższe od używanych o 5 proc., w Lublinie i Poznaniu o 13-15 proc., Łodzi 25 proc., a Katowicach — aż o 43 proc.
„Wynika to ze stanu dostępnych na rynku mieszkań. W stolicy Górnego Śląska duża część lokali z drugiej ręki to nieruchomości w przeciętnym co najwyżej stanie, wymagające wkładu finansowego. Niektóre są dodatkowo zlokalizowanew mało popularnych miejscach, co jeszcze obniża ich wartość. Na tym tle nowe mieszkania się wyróżniają, stąd duża dysproporcja w stawkach za metr kwadratowy” — dodają eksperci.
Sytuację na rynku kredytów hipotecznych oceniają oni jako dobrą, przypominają też, że płace Polaków rosną dynamicznie (nawet o 6-7 proc. w skali roku).
„Sytuację należy jednak bacznie monitorować, bo złą informacją dla rynku hipotecznego w Polsce może być nałożenie dodatkowych kosztów na banki w formie wyższych składek na fundusz wsparcia kredytobiorców. Oczywiście koszty te banki przerzucą w dużej mierze na klientów. Skutkiem będzie prawdopodobnie wzrost marż kredytowych, co negatywnie odbije się na popycie na nie” — zaznaczają analitycy. © Ⓟ