Ceny mogą nawet skoczyć o 6 proc.

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-09-01 00:00

Narodowy Bank Polski ostrzega, że na początku 2005 r. inflacja może przekroczyć 6 proc. To oznacza podwyżki stóp — oceniają ekonomiści.

Bank centralny po raz pierwszy przedstawił wczoraj projekcję inflacji, czyli dokument ukazujący możliwy zakres wzrostów cen przy założeniu pozostawania stóp procentowych na niezmienionym poziomie. W tym przypadku jest to poziom z lipca.

— Projekcja pokazuje zatem to, co mogłoby się wydarzyć, ale się nie wydarzy — tłumaczy Krzysztof Rybiński, wiceprezes NBP.

Dokument ma więc pokazywać, jakimi przesłankami kieruje się bank i Rada Polityki Pieniężnej kształtując politykę pieniężną.

Spóźniona rada

Projekcja inflacji przedstawiona jest w formie wachlarza, w którego środku znajduje się najbardziej prawdopodobny poziom wzrostu cen. Zgodnie z tą centralną projekcją, inflacja ma rosnąć aż do pierwszego kwartału 2005 r., kiedy to sięgnie około 6 proc. Od tego momentu zacznie spadać, by w 2006 r. ustabilizować się w okolicach 3,5 proc., czyli na poziomie górnej granicy celu inflacyjnego NBP. Równocześnie Krzysztof Rybiński przyznał, że podwyżki stóp zbijają inflację dopiero po wielu miesiącach.

— Według danych historycznych, podniesienie stóp o 1 pkt proc. powoduje spadek inflacji po dwóch latach o 0,15 pkt — twierdzi wiceprezes NBP.

Oznacza to, że jeżeli przyjęte przez bank założenia są prawidłowe, to rada nie jest już w stanie zapobiec osiągnięciu przez inflację poziomu 6 proc.

Stopy wzrosną

Zdaniem analityków, czeka nas dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej.

— Teraz nie mam wątpliwości, że RPP będzie dalej podnosiła stopy procentowe — twierdzi Katarzyna Zajdel-Kurowska, szefowa analityków Banku Handlowego.

Jej zdaniem, do końca roku stopy wzrosną jeszcze co najmniej o 50 pkt, a w ciągu roku o 100 pkt.

— Projekcja inflacji jest nieco zbyt pesymistyczna, ale pokazuje, że zarząd NBP jest zdeterminowany do szybkich podwyżek stóp — dodaje Ryszard Petru, główny ekonomista BPH.