Pszenica konsumpcyjna ma być droższa, magazynów na zboże nie zabraknie, a rząd wystąpi do Brukseli o nieco większy skup mleka.
W środku żniw z ministerstwa rolnictwa powiało optymizmem.
— Tegoroczne zbiory wyniosą 26-27 mln ton i będą nieco niższe od zapotrzebowania krajowego, co z kolei przełoży się na stopniowy wzrost cen. Do czasu uruchomienia skupu interwencyjnego 1 listopada cena rynkowa może znacznie przekroczyć cenę interwencyjną. Wtedy interwencja będzie miała ograniczony zakres — zapewnia Jerzy Pilarczyk, minister rolnictwa.
Dodaje, że niedawno cena skupu pszenicy konsumpcyjnej wynosiła 394 zł, a żyta 300 zł za tonę.
— Widać jednak grę nerwów, bo niektóre podmioty uruchomiły skup po bardzo niskich cenach, np. 320-340 zł za tonę pszenicy, i to nierzadko wysokiej jakości. To próba wykorzystania sytuacji. Dobrego zboża konsumpcyjnego nie ma jednak zbyt wiele na rynku, więc po żniwach jego cena będzie rosła najszybciej — prognozuje minister.
Bardzo niskie ceny dobrej pszenicy oferują także spółki, których właścicielem jest Agencja Rynku Rolnego (ARR). Mimo że w magazynach agencji zalegają jeszcze zapasy interwencyjne z ubiegłego roku, jej przedstawiciele zaprzeczają, jakoby miało zabraknąć miejsca na tegoroczne zbiory.
— Zwróciliśmy się do Komisji Europejskiej o zatwierdzenie niższej ceny pszenicy z interwencji, powołując się na koszty magazynowania i transportu. Ale liczymy na powierzchnię magazynów dzierżawionych, umożliwiającą przechowanie 200 tys. ton — tłumaczy Roman Wenerski, prezes ARR.
Dobre wiadomości otrzymali mleczarze. Kwota hurtowa mleka została wykorzystana w ponad 98 proc., dla dostawców bezpośrednich zaś w 66,6 proc. Oznacza to, że maleje spożycie mleka surowego w gospodarstwach, rośnie natomiast spożycie przetworów mlecznych na rynku.
— Wystąpimy do UE o uruchomienie od 1 kwietnia 2006 r. rezerwy restrukturyzacyjnej wysokości ponad 416 tys. ton, która jest zapisana w traktacie akcesyjnym. Wtedy przysługująca Polsce kwota wzrośnie z 8,96 do 9,38 mln ton —mówi minister Pilarczyk.