Rynek producentów ma rosnąć w ślad za ożywieniem u deweloperów. W górę pójdą też ceny.
Producenci ceramiki łazienkowej mogą odetchnąć. Trudne lata spowolnienia gospodarczego za nimi, na ten rok patrzą więc z większym optymizmem.
— W 2010 r. krajowy rynek ceramiki sanitarnej spadł wartościowo o 2,5-3 punkty procentowe. Spodziewamy się, że w tym roku będzie rósł o 3-4 proc., więc będzie to czas odrabiania strat — mówi Przemysław Powalacz, prezes Sanitec Koło, spółki z fińskiej grupy Sanitec.
Krajowy rynek ceramiki sanitarnej podzielony jest między Sanitec i Cersanit, którzy łącznie mają około 70 proc. udziałów. Trzecim znaczącym graczem jest hiszpańska Roca.
— Moim zdaniem, rynek, na którym działamy, powinien wzrosnąć więcej niż o 2-3 punkty procentowe. Nie twierdzę, że kryzys się skończył, ale są pozytywne sygnały z rynku deweloperów, co pozwala z optymizmem patrzeć na obecny rok — dodaje Artur Kłoczko, przewodniczący rady nadzorczej Cersanitu.
Te sygnały to m.in. dane Głównego Urzędu Statystycznego, według których w ciągu dziewięciu miesięcy 2010 r. rozpoczęto budowę 127,7 tys. mieszkań (o 16,2 proc. więcej niż w tym samym okresie w 2009 r.).
— Zakładam, że mieszkania będą wykańczane w 2011 r. — dodaje Artur Kłoczko.
Konsumentów raczej nie ucieszy informacja o możliwym wzroście cen.
— W tym roku mają wzrosnąć koszty pracy, wynagrodzeń, a także ceny nośników energii, w tym gazu, więc spodziewam się, że pociągnie to za sobą wzrost cen produktów ceramiki łazienkowej o kilka punktów procentowych —uważa Przemysław Powalacz.
Dodaje, że Sanitec podniósł w 2010 r. średnią cenę sprzedaży, co było efektem inwestycji w nowe kolekcje i wzornictwo.
Zdaniem Artura Kłoczki, lepsze ceny i marże można osiągnąć jedynie na nowych, ulepszonych produktach.
— Dziś nie ma szans na to, by na rynku ceramiki sanitarnej z dnia na dzień podnieść marże o 10-15 proc. Taka sytuacja jest możliwa tylko wówczas, gdy zdarzy się wyjątkowa koniunktura — uważa szef rady nadzorczej Cersanitu.