Cersanit powalczy o zachodnie rynki

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2009-04-06 00:00

Spółka dostrzega w kraju wiosenne ożywienie, ale by ograniczyć ryzyko, opóźni uruchomienie drugiego etapu fabryki na Ukrainie.

Spółka dostrzega w kraju wiosenne ożywienie, ale by ograniczyć ryzyko, opóźni uruchomienie drugiego etapu fabryki na Ukrainie.

Pod koniec ubiegłego roku Cersanit wdrożył program oszczędnościowy pod wdzięczną nazwą Arka Noego. W myśl przyjętych zasad m.in. ograniczono zatrudnienie — o około 10 proc., co oznacza, że łącznie w całej grupie pracę straciło około 600-700 osób.

— Gdy jest dobrze, łatwiej akceptuje się wydatki przeznaczone na rozwój organizacji. Przy trudniejszym rynku trzeba się przyjrzeć każdej złotówce. Okazało się, że w wielu przypadkach pracę 10 osób z powodzeniem może wykonywać 9. Zasada była prosta: postawiliśmy na najlepszych — tłumaczy Mirosław Jędrzejczyk, prezes Cersanitu.

Oszczędności przynoszą pierwsze efekty.

— W styczniu i lutym rentowności operacyjne były nieco niższe, niż rok temu, ale to ten sam rząd wielkości — mówi Mirosław Jędrzejczyk.

Dodaje, że jeśli chodzi o sprzedaż — w marcu jej poziom dochodzi już do ubiegłorocznego.

— A przypominam, że początek ubiegłego roku był na krajowym rynku wyjątkowo dobry — podkreśla Mirosław Jędrzejczyk.

W związku z pełnym rozruchem I etapu fabryki płytek i ceramiki na Ukrainie i dokonanymi akwizycjami w Rosji, produkcja z polskich zakładów, która do niedawna była kierowana na Wschód, musi być plasowana na Zachodzie.

— Na razie nie w pełni nam się to udaje, bo Europa Zachodnia mocno odczuła kryzys. To trudny rynek — przyznaje Mirosław Jędrzejczyk.

Dodaje jednak, że Cersanit wciąż prowadzi rozmowy z dużymi odbiorcami i w najbliższych miesiącach można oczekiwać wymiernych efektów.

Wprowadzony program oszczędnościowy zakładał też ograniczenie inwestycji Cersanitu. Spółka odłożyła w czasie kolejne zakupy w Rosji i budowę nowej fabryki w Rumunii. Kontynuuje natomiast budowę II etapu zakładu na Ukrainie. Prace budowlane już są na ukończeniu, ale spółka nie określa dokładnej daty uruchomienia produkcji.

— Musimy brać pod uwagę sytuację rynkową — kryzys przyszedł o rok za wcześnie. Zwiększenie mocy w tym momencie byłoby zbyt ryzykowne — tłumaczy Mirosław Jędrzejczyk.

Strategia zakłada, że podwojenie zdolności wytwórczych na Ukrainie nastąpi w przyszłym roku.

Katarzyna Sadowska