Budownictwo energooszczędne ma wpływ na globalne obniżenie zużycia energii
Rosnące koszty energii przyczyniają się do rozwoju budownictwa energooszczędnego na świecie. Nasz kraj w tej dziedzinie na razie jest jednak daleko w tyle.
Budowa domu pasywnego jest o 30 proc. droższa niż budowanego tradycyjnie. Jednak ten pierwszy zużywa nawet o 70 proc. mniej energii! Dodatkowy wydatek zwraca się w ciągu kilku do kilkunastu lat. W Europie takie domy nie są już nowością. Jednak w Polsce pojęcie budownictwa energooszczędnego i pasywnego jest wciąż mało znane.
Brakuje nam wiedzy
Dom pasywny nie ma tradycyjnego ogrzewania, bo dużą część zapotrzebowania na ciepło pokrywają w nim tzw. pasywne źródła energii, czyli ludzie, urządzenia gospodarstwa domowego i energia słoneczna. Wydaje się, że nie jest to możliwe, a jednak… Ten rodzaj budownictwa docenili już m.in. Niemcy, Austriacy i Szwajcarzy. Domy pasywne coraz popularniejsze są w Skandynawii. A w Polsce? Jeden z pierwszych takich domów stanął blisko trzy lata temu w Smolcu pod Wrocławiem.
Budynek ma specjalne okna wykonane z szyb zespolonych z potrójnym szkleniem na południowej elewacji. Ramy okna są zaopatrzone w specjalną wkładkę termiczną ograniczającą straty cieplne. W domu ważną rolę pełni wentylacja, która pozwala na wymianę zużytego powietrza z wnętrza domu bez utraty ciepła.
Z kolei gruntowy wymiennik ciepła ogrzewa powietrze zasilające wentylację przez uzyskanie ciepła z gruntu. W praktyce koszt ogrzewania domu rocznie nie przekracza średnio 400 zł, czyli tyle, ile miesięcznie może wynieść koszt ogrzewania w tradycyjnym budownictwie w sezonie grzewczym.
— Oszczędności są ogromne, a koszt budowy takiego domu zwraca się w ciągu kilku do kilkunastu lat. Koszty budowy domu pasywnego byłyby jednak na pewno mniejsze, gdyby ten rodzaj budownictwa upowszechnił się w naszym kraju — ocenia Dariusz Gwarecki z Polskiego Instytutu Budownictwa Pasywnego.
Niestety, z badań OBOP przeprowadzonych na zlecenie firmy Rockwool wynika, że na razie Polacy wciąż niewiele wiedzą o energooszczędności. Na pytanie, jaki procent energii zużywanej przeciętnie w gospodarstwie domowym stanowi ogrzewanie mieszkania lub domu, tylko 4 proc. oceniło, że jest to ponad 60 proc. W rzeczywistości jest on większy i wynosi średnio ponad 71 proc.!
Czasu coraz mniej
Do upowszechnienia unijnych standardów obliguje jednak Unia Europejska, która zobowiązała nas m.in. do wprowadzenia świadectw energetycznych budynków, czyli tzw. certyfikatów. To pierwszy krok w kierunku upowszechnienia idei energooszczędności.
W połowie stycznia tego roku weszła w życie nowelizacja prawa budowlanego, która wprowadza obowiązek sporządzania tzw. certyfikatów energetycznych budynków. Zgodnie z nią, od 2009 r. każdy nowo wznoszony dom będzie musiał mieć specjalne świadectwo energetyczne. W praktyce każdy, kto będzie chciał sprzedać lub wynająć swój dom lub mieszkanie, będzie musiał mieć taki certyfikat. Chodzi o to, aby kupujący wiedział, z jakim zużyciem energii i w konsekwencji z jej kosztami musi się liczyć.
Zdaniem ekspertów, wprowadzenie certyfikatów wpłynie również na wartość rynkową budynków. Budynki i lokale o wyższej klasie energetycznej będą drożej wyceniane jako bardziej energooszczędne.
Dla budujących to oznacza z kolei, że będą musieli korzystać z bardziej energooszczędnych i droższych materiałów budowlanych i nowych energooszczędnych technologii.
A dla środowiska? Zdaniem ekspertów, wprowadzenie certyfikatów energetycznych będzie mieć również wpływ na globalne obniżenie zużycia energii, w tym również ograniczenie poziomu emisji gazów cieplarnianych.
Niestety, na razie ustawa nadal pozostaje martwa, gdyż Ministerstwo Budownictwa nie przygotowało rozporządzeń wykonawczych. Nie wiadomo, jak należy szkolić przyszłych rzeczoznawców. Nie wiadomo też, jak mają wyglądać certyfikaty.