Kupując jeden z piętnastu nowo wprowadzonych na giełdę certyfikatów strukturyzowanych, można zainwestować w 10-letnie obligacje niemieckie, kursy: euro do franka szwajcarskiego lub do złotego, a także w polskie i zagraniczne spółki. Do pierwszych należą: PGE, KGHM, a do drugich Apple i BMW. Są również certyfikaty na złoto, srebro i na ropę. ING emituje certyfikaty turbo, które wykorzystują dźwignię finansową, dzięki której można zarabiać więcej, niż wskazuje na to zachowanie się instrumentu bazowego. Papiery są więc dostępne dla wszystkich inwestorów bez względu na zasobność portfeli. Koszt inwestycji obniżają też niewielkie spready, a pieniądze inwestorów są zabezpieczone przez wbudowany mechanizm stop loss, który ogranicza straty poprzez automatyczne zamknięcie pozycji w przypadku niekorzystnej sytuacji rynkowej. Wysokość bariery certyfikatu ING Turbo Long będzie zawsze niższa niż cena instrumentu bazowego, a bariera certyfikatu ING Turbo Short będzie zawsze wyższa niż cena instrumentu bazowego.

Wprowadzone wczoraj do obrotu papiery turbo, podobnie jak poprzednie, nie mają określonej daty wygaśnięcia. Będą więc notowane na giełdzie, dopóki cena instrumentu bazowego nie sięgnie któregoś z ograniczeń. W certyfikaty turbo inwestuje się tak samo jak w akcje — wystarczy mieć rachunek maklerski. Pamiętać tylko trzeba, zarówno przy inwestycji w instrumenty uzależnione od notowań spółek zagranicznych, jak i surowców, na ryzyko walutowe. Większej wiedzy wymagają inne notowane na GPW certyfikaty lewarowane. Pierwsze instrumenty ze stałą dźwignią finansową i z wbudowanym poziomem bariery knock-out wyemitował 3 lata temu Raiffeisen. W ich przypadku efekt dźwigni finansowej daje możliwość kupna papierów taniej, niż wynika to z notowań instrumentu bazowego. Później Raiffeisen wprowadził do obrotu certyfikaty faktor. Wśród nich inwestor może wybrać papier z wbudowanym lewarem odpowiedniej wysokości — każdy ma ich dwa lub trzy. Dzięki temu zmiana ceny instrumentu bazowego o 1 proc. może zmienić cenę certyfikatu faktor o 2, 3, a nawet 4 proc. w zależności od wielkości dźwigni finansowej. Każdemu instrumentowi bazowemu przypisana jest też strategia long i short.