Wojewoda mazowiecki wstrzymał prywatyzację Centrali Farmaceutycznej Cefarm. Nie wyklucza, że odwoła spółkę Inserwis, która zarządza hurtownią leków. Tymczasem przedstawiciele Inserwisu odpierają zarzuty o niegospodarność.
Niedawno Leszek Mizieliński, wojewoda mazowiecki, podał, że ma zastrzeżenia wobec firmy Inserwis, która zarządza Centralą Farmaceutyczną Cefarm w Warszawie.
— Mamy podejrzenia, że dobre wyniki finansowe Centrali są wyłącznie rezultatem sprzedaży udziałów w spółce zależnej Cefarm Nieruchomości. Prawdopodobnie na dodatek upłynniono je po cenie zaniżonej o 13 mln zł w stosunku do rynkowej wartości — powiedział na łamach piątkowego „PB” wojewoda Leszek Mizieliński.
Piotr Starbała, prezes spółki Inserwis, zapewnia, że o zastrzeżeniach pod adresem Inserwisu dowiedział się z mediów.
— Nie chciałbym polemizować z organem założycielskim w mediach, ale nie mogę się zgodzić z zarzutami, że wyniki ekonomiczne Centrali pogorszyły się w czasie trwania naszego zarządu — mówi Piotr Starbała.
Leszek Mizieliński nie wykluczył odwołania Inserwisu z CF Cefarm. Urzędnicy reprezentujący organ założycielski w sprawdzeniu finansów Centrali mają znaleźć potwierdzenie, że hurtownia ma coraz gorsze wyniki. Wstrzymano prywatyzację Centrali.
Spółka zależna — Cefarm Nieruchomości — powstała po to, aby Centrala mogła sprzedać zbędną nieruchomość. CF Cefarm zarobił na transakcji 27,4 mln zł.
— Pieniądze były potrzebne na spłatę długu, który od lat ciążył na przedsiębiorstwie państwowym — tłumaczy Piotr Starbała.
Andrzej Radzio, który do końca września 2001 r. zarządzał Centralą, tłumaczy, że działka została sprzedana najkorzystniej, jak to było możliwe.
— Zbycie udziałów w Cefarm Nieruchomości nastąpiło w drodze publicznego przetargu, po sporządzeniu dwóch wycen szacunkowej wartości, z udziałem komisji pracowniczej opiniującej wybór oferenta, za zgodą rady nadzorczej i organu założycielskiego — podkreśla Andrzej Radzio.
Prezes Starbała przekonuje, że trochę za wcześnie, żeby oceniać pracę nowego zarządu Centrali. Inserwis działa w przedsiębiorstwie od początku października 2001 roku. Przedsiębiorstwo wykazuje stratę na działalności statutowej — około 1,7 mln zł, ale prezes Starbała tłumaczy, że ten wynik nie uwzględnia przychodów operacyjnych, np. premii finansowych, które uzyskuje się w obrocie lekami, czy różnic kursowych.
— Centrala ma na swoim koncie około 3 mln zł zysku brutto. Moim zdaniem, to najlepszy moment na wznowienie prywatyzacji, bo rynek farmaceutyczny też przeżywa trudny okres i później może być problem ze znalezieniem inwestora — mówi szef Inservisu.
Wojewoda uważa, że wartość Centrali zmniejszyło także wyłączenie spółki zależnej Medycyna i Farmacja (MiF), która przejęła od hurtowni dziewięć aptek. Dla przedstawicieli urzędu wojewódzkiego, takie rozporządzanie majątkiem państwowym „w praktyce oznaczało quasi-prywatyzację z obejściem przepisów prywatyzacyjnych bez jakiegokolwiek ekwiwalentu finansowego dla Skarbu Państwa”.
Szefem MiF, po odejściu z Centrali, stał się Andrzej Radzio, który rozpoczął poszukiwanie inwestora finansowego dla spółki. Leszek Mizieliński obawia się, że Centrala straciła kontrolę nad zależnym podmiotem. W opinii urzędników z wydziału przekształceń własnościowych, „przy zawieraniu umów o zarządzanie przedsiębiorstwami państwowymi w niedostateczny sposób zabezpieczono możliwość kontroli i realnego wpływu organu założycielskiego na działalność przedsiębiorstw, a w szczególności na dysponowanie jego mieniem”.
Andrzej Radzio przyznaje, że CF Cefarm nie jest 100-proc. właścicielem MiF, ale kontroluje w niej ponad 80 proc. udziałów. Nie ujawnia, do kogo należy reszta.
— Majątek aptek wycenili rzeczoznawcy. Centrala zamieniła wniesiony majątek na udziały w spółce. Jeśli chce i ma taką możliwość, może ją dokapitalizować podwyższając tym samym swój wkład finansowy. Przez dokapitalizowanie pozyskujemy nowych partnerów. Funkcje kontrolne sprawuje zaś rada nadzorcza, a nie przedsiębiorstwo-udziałowiec, nawet jeżeli jest ono założycielem spółki i wniosło największy wkład — podkreśla Andrzej Radzio.