Chaos wokół rozbudowy gazociągu Jamał-Europa sięga właśnie zenitu. Zarząd PGNiG spowiada się ministrowi skarbu Mikołajowi Budzanowskiemu, a ten zamierza potem wystąpić na konferencji prasowej. Wicepremier Janusz Piechociński publikuje na blogu zdjęcia ze spotkania z Gazpromem w Sankt Petersburgu, a premier Donald Tusk – nic nie wie.

I to o chaos komunikacyjny w zasadzie chodzi.
Niby tylko analizy…
Sama umowa nie oznacza żadnych zobowiązań.
„Wczoraj po południu, w Sankt Petersburgu, odbyło się spotkanie przedstawicieli zarządów EuroPolGazu (po 48 proc. ma w nim PGNiG i Gazprom) i Gazpromexport. W czasie spotkania podpisano „Memorandum o wzajemnym zrozumieniu”, dotyczące oceny na etapie przedinwestycyjnym możliwości realizacji gazociągu z Białorusi, przez Polskę w kierunku Słowacji. Memorandum nie zawiera decyzji o budowie gazociągu i nie jest prawnie wiążącą umową ani zobowiązaniem zawarcia jakichkolwiek umów lub kontraktów” – oświadczył EuroPolGaz.

Umowę bagatelizuje też zarząd PGNiG.
„Podpisany dokument ma wyłącznie charakter analityczny i nie zawiera wiążących zobowiązań biznesowych, a tym bardziej nie przesądza o budowie jakiegokolwiek gazociągu przez terytorium Polski. Priorytetami dla spółki są inwestycje mające na celu wzrost wydobycia gazu ziemnego z własnych złóż oraz dywersyfikacja dostaw” – napisał zarząd w komunikacie.
…ale w rządzie zawrzało
Przejęty jest jednak wicepremier Janusz Piechociński, który uczestniczył w petersburskim spotkaniu.
- Chodzi o budowę nowego gazociągu o zdolności przesyłowej 15 mld m sześc. gazu rocznie, który docierałby na Słowację. Według rosyjskiej propozycji można byłoby to zrobić w perspektywie 2017-2018 r. Rosjanie zapewnili, iż mają stosowne możliwości finansowe i że "głębiej" tę koncepcję są w stanie przedstawić za pół roku – objaśniał dziennikarzom.
Piechociński podkreślał, że przekazał stronie rosyjskiej, iż polski rząd oczekuje na te szczegóły.
Tymczasem szef polskiego rządu, proszony o komentarz, stwierdził, że nic o tym nie wiedział.
- Strategicznie rzecz biorąc, nie chcemy zwiększać puli gazu rosyjskiego. Od kilku lat pracujemy nad dywersyfikacją dostaw i źródeł gazu, dlatego nie jesteśmy zainteresowani radykalnym zwiększeniem puli gazu, którą kupowalibyśmy z Gazpromu – zaznaczył premier Donald Tusk.
Więcej wiedział, ale z mediów, minister skarbu Mikołaj Budzanowski.
- Do doniesień medialnych na temat drugiej nitki gazociągu jamalskiego podchodzę z dużą ostrożnością – podkreślił jednak minister.
Będzie wiedział więcej. Na dywanik wezwał właśnie zarząd PGNiG. Potem zamierza wystąpić na konferencji prasowej.