Amerykański gigant — Chartis — jest jednym z niewielu ubezpieczycieli majątkowych nad Wisłą, który w ofercie nie ma polis komunikacyjnych. Tymczasem stanowią połowę wartego 25 mld zł rynku. Jednak niedługo może to ulec zmianie. Firma zastanawia się bowiem nad wprowadzeniem do sprzedaży ubezpieczeń samochodów.
— Zastanawiamy się nad tym krokiem. Na podjęcie decyzji daliśmy sobie czas do końca roku — mówi Agnieszka Żołędziowska-Kulig, prezes Chartis Polska.
Dodaje, że decyzja będzie zależała od tego, czy ubezpieczyciel będzie w stanie zaoferować nową jakość. Nie zależy mu bowiem na graniu niską ceną. Inne czynniki, które będą brane pod uwagę, to konieczność inwestycji w systemy IT czy jakość procesu likwidacji szkód. Możliwość wprowadzenia do oferty polis komunikacyjnych to część strategii Chartis, której celem jest otwarcie się na nowe kanały sprzedaży oraz rozwój portfela ubezpieczeń dla klientów detalicznych.Przez ponad 20 lat obecności w Polsce ubezpieczyciel (wcześniej działał pod marką AIG Polska) wyrobił sobie mocną pozycję w większości segmentów ubezpieczeń korporacyjnych.
— Obecnie ponad 90 proc. sprzedaży pochodzi z kanału brokerskiego. Zależy nam na dywersyfikacji. Dlatego nie wykluczam, że zaczniemy intensywniej sprzedawać w kanale direct czy też przez agentów — mówi Agnieszka Żołędziowska-Kulig.
Zastrzega, że nie chodzi o budowę własnej sieci agencyjnej, więc w grę wchodzi współpraca z multiagencjami. Te zaś potrzebują czegoś więcej niż tylko wyspecjalizowanych produktów, które są dostępne w ofercie Chartis. Stąd też bierze się jego zainteresowanie polisami komunikacyjnymi oraz innymi powszechnymi produktami ubezpieczeniowymi. Agnieszka Żołędziowska- -Kulig podkreśla, że produkty detaliczne mają jeszcze jeden duży atut: niższe koszty reasekuracji. Z tego powodu są one mniej kosztowane w konstrukcji niż produkty dla segmentu korporacyjnego. To zaś może dla ubezpieczyciela oznaczać wyższą marżę.
— Naszym głównym celem jest bowiem nie sam wzrost, ale przede wszystkich wysokarentowność — podkreśla Agnieszka Żołędziowska-Kulig.
W ubiegłym roku Chartis Polska zarobił około 30 mln zł przy składce zbliżonej do 220 mln zł (wzrost o 20 proc. w porównaniu z 2010 r.). Taki wskaźnik zysku do przychodów stawia go w czołówce firm w segmencie majątkowym.
— Jeśli Chartis będzie chciał wejść w rynek komunikacyjny dla klienta masowego, to nie wróżę mu sukcesu. W tym segmencie trzeba mieć masę, by zarabiać. Ale są nadal nisze, które mogą być interesującym rozwiązaniem — mówi Marcin Broda, analityk z firmy Ogma.
Chodzi mu np. o polisy dedykowane kobietom czy też ubezpieczenia VIP dla posiadaczy bardzo drogich samochodów. Chartis wyodrębniony został w 2009 r. z globalnego giganta finansowego — grupy AIG przez wydzielenie z niego spółek ubezpieczeniowych wyspecjalizowanych w sprzedaży polis majątkowych. W tym momencie — choć nadal pozostaje własnością AIG — jego działalność jest w pełni autonomiczna. W Polsce Chartis działa jako oddział francuskiej firmy, która niedługo ma zamiar przeprowadzić się do Londynu.