Warszawa uczy się na błędach Wrocławia. We Wrocławiu elektrociepłownia Kogeneracja jest w konflikcie z firmą Fortum, która rozprowadza ciepło własną siecią. Żyły w zgodzie, dopóki Fortum nie zapragnęło zbudować własnej elektrociepłowni. Potencjalni konkurenci rozpoczęli walkę, m.in. na ekspertyzy dotyczące zagrożeń monopolistycznych. Ścierają się już od 2009 r.
Na identyczny konflikt genetycznie zaprogramowana jest Warszawa. Ale PGNiG Termika, wytwórca ciepła powstały na bazie aktywów Vattenfalla, nie zamierza do tego dopuścić. — Trzymam rękę na pulsie. Zależy nam na tym, aby w Warszawie nie powtórzył się scenariusz z Wrocławia — mówi Mariusz Grochowski, od końca grudnia prezes PGNiG Termika.
Dla dobra naszego i klientów
Termika, z pięcioma zakładami w Warszawie i Pruszkowie, mogłaby stanąć po jednej stronie barykady,a po drugiej — Dalkia, warszawski operator sieci ciepłowniczej. Pierwszy wystrzał już zresztą padł — Dalkia ogłosiła, że chce mieć własne źródło ciepła. Nowy blok ciepłowniczy o mocy 100 MWe ma stanąć w warszawskim Ursusie, a rozpoczęcie budowy zaplanowano na 2014 r. Na szczęście dla Warszawy rysuje się projekt joint venture.
— Pragniemy drogi bezpieczniejszej, także dla odbiorców ciepła w stolicy. Rozważamy nawiązanie współpracy z Dalkią przy budowie tego bloku. W grę wchodzi kilka wariantów, choćby utworzenie wspólnego przedsięwzięcia — mówi Mariusz Grochowski.
Wtórują mu przedstawiciele Dalkii.
— W interesie producentów i dystrybutorów jest ścisła współpraca, by minimalizować zużycie zasobów i zapewnić bezpieczeństwo dostaw ciepła i energii elektrycznej. Jesteśmy w stałym kontakcie z PGNiG Termiką w kwestii planowanej budowy elektrociepłowni — potwierdza Magdalena Kempiński, dyrektor biura komunikacji Dalkii Warszawa. W PGNiG słychać jednocześnie, że przecież pruszkowski zakład Termiki czeka kiedyś rozbudowa. Możliwe więc, że tam zainwestują potencjalni wspólnicy.
Termika wychodzi na kraj
Inwestycja w nowe moce byłaby zresztą zgodna ze strategią Termiki, nad którą kończą się prace. Pod koniec lutego, na walnym zgromadzeniu, strategię zatwierdzi właściciel firmy, czyli gazowa grupa PGNiG.
— Nowy plan na lata 2012-20 zakłada, że będziemy silnym energetycznym filarem grupy i zaistniejemy na rynku krajowym, budując nowe moce oparte na gazie — streszcza Mariusz Grochowski. Najważniejszą nowością dla firmy będzie wyjście z działalnością poza Warszawę. Po pierwsze — dzięki przejęciu projektów realizowanych już przez PGNiG, a po drugie — przez poszukanie nowych inwestycji.
— Przejmujemy zarządzanie rozpoczętą już budową bloku gazowego w Stalowej Woli [projekt wartości 1,6 mld zł należy do joint venture PGNiG i Tauronu — red.], będziemy też prowadzić podobny projekt w Elektrowni Łagisza [list intencyjny z Tauronem już podpisany — red.]. Poza tym zamierzamy inwestować w małe aktywa kogeneracyjne w całym kraju — mówi Mariusz Grochowski.
Bez trójpaku ani rusz
Nic dziwnego — strategia Termiki zakłada zwiększenie produkcji energii elektrycznej o ponad połowę w samej Warszawie, a na terenie całej Polski — budowę jednostek gazowo-parowych o mocy 400 MW. W Warszawie ma powstać nowy blok gazowo-parowy na Żeraniu (moc 450 MWe i 300 MWt), a na Siekierkach spółka chce przebudować dwa kotły — z węglowych na biomasowe. Z rozpoczęciem inwestycji Termika czeka jednak na zakończenie przez Ministerstwo Gospodarki prac nad trójpakiem ustaw energetycznych, a w szczególności nad mechanizmem wsparcia dla kogeneracji i odnawialnych źródeł energii (OZE).
— Proponowany mechanizm wsparcia powiela, niestety, błędy obecnie funkcjonujących systemów, czego bolesnym efektem jest dewaluacja czerwonych i zielonych certyfikatów. Jeżeli ustawodawca nie wprowadzi zmian do projektów ustaw, to część naszych inwestycji stanie pod znakiem zapytania — twierdzi Mariusz Grochowski.