Dziesięciu chętnych zgłosiło się do przejęcia kolejowych spółek z Zabrza i Rybnika. Na względy mogą liczyć inwestorzy krajowi.
PTK Holding w Zabrzu i PTKiGK w Rybniku przeglądają oferty od inwestorów zainteresowanych nabyciem większościowego pakietu. W konkury stanęło aż dziesięciu chętnych. Zabrzański holding i przedsiębiorstwo z Rybnika to dwie siostrzane firmy, które działają osobno, ale są powiązane kapitałowo.
Zabrze i Rybnik stanowią łakomy kąsek dla zagranicznych przewoźników, którzy chętnie wjechaliby na nasze tory, ale brakuje im polskiej licencji, kadry i zaplecza. Z kolei krajowy inwestor kupując je znacząco wzmocniłby pozycję, dystansując rywali.
Holding z Zabrza i rybnicka firma rozmawiają ze wszystkimi oferentami.
— Wolałbym polskiego inwestora. Gdybyśmy przyjęli ofertę zagranicznego, powstałby silny konkurent dla PKP Cargo. Tymczasem naszym celem nigdy nie była konkurencja z tym przewoźnikiem. Interesuje nas raczej długofalowa współpraca — mówi Zbigniew Pucek, prezes PTK Holding.
Zupełnie serio tłumaczy, że takie nastawienie podyktowane jest… patriotyzmem.
— Dlaczego to zachodni przewoźnicy mają podbijać nasz rynek? Chcemy odwrócić kierunek ekspansji tak, by nasze firmy woziły towar do Niemiec, Czech, na Słowację i dalej na Południe — wyjaśnia prezes Zbigniew Pucek.
To optymistyczny scenariusz. Spółki potrzebują nowego taboru — lokomotyw i wagonów, środków na ekspansję poza obszar dotychczasowego funkcjonowania, bo zainteresowane są przewozami transgranicznymi i tranzytowymi. Potrzebują też funduszy na przejęcia firm z branży logistycznej.
— Osiągnęliśmy taki poziom rozwoju, kiedy własne kapitały są za małe na realizację planów, jakie sobie stawiamy — przekonuje szef zabrzańskiego holdingu.
Jeśli nie uda się znaleźć nikogo, kto zagwarantuje stabilny rozwój spółek, uruchomiony zostanie plan awaryjny, czyli giełda.
— Połączymy obydwie spółki, co zajmie nam około 8 miesięcy. Debiut mógłby się odbyć już w 2009 r. — mówi Zbigniew Pucek.