Chcemy oszczędzać i inwestować

Ewa Bednarz
opublikowano: 2014-12-17 00:00

FINANSE OSOBISTE Do samodzielnego oszczędzania na przyszłość zachęciło państwo, zmieniając system emerytalny. Ale do ideału daleko.

Zmienia się finansowy portret Polaków. Coraz więcej osób zamierza zadbać o swoją przyszłość — przynajmniej tak wynika z raportu „Portret finansowy Polaków 2014. Plany na 2015 rok” — przygotowanego na zlecenie Deutsche Banku. Wprawdzie wciąż najwięcej oszczędności lokujemy na bankowych depozytach, ale coraz mniej chętnie. Dwa lata temu lokaty preferowało 31 proc. ankietowanych. Teraz ich odsetek spadł do 19,9 proc. Jeszcze gorzej wypada ocena rachunków bankowych. Założyć ROR zamierza 4,3 proc. respondentów. To niewiele, choć więcej niż przed rokiem. Wzrasta natomiast świadomość konieczności oszczędzania na przyszłość. Mimo kampanii medialnych w 2012 r. długoterminowe plany oszczędnościowo-inwestycyjne miało 6,3 proc. respondentów, w 2013 r. — 7,9 proc. W tym roku liczba osób rozważających oszczędzanie w ramach planów długoterminowych wzrosła niemal dwukrotnie. Zdaniem prof. Małgorzaty Bombol z SGH, to pochodna tego, co stało się z OFE. Polacy stracili zaufanie do państwa jako gwaranta zabezpieczenia emerytalnego. Choć lokaty cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem, niewiele, ale jednak, spada odsetek chętnych do inwestowania w akcje spółek giełdowych i jednostki funduszy inwestycyjnych. Więcej zainteresowanych jest inwestycjami alternatywnymi — w sztukę, grunty i wino, choć jednocześnie o 0,3 pkt. proc. mniej niż w roku ubiegłym. Plany zainwestowania w fundusze w ciągu następnych 12 miesięcy zadeklarowało 4 proc. badanych, ale jednocześnie 59 proc. nie miało takiego zamiaru, a aż 10 proc. w ogóle nie wiedziało, czym są fundusze. Zainteresowani funduszami wybieraliby je na podstawie wyników historycznych, ale również akceptowalnego ryzyka. Znacznie mniejsze znaczenie miałyby opłaty za zarządzanie. Chcemy nie tylko więcej oszczędzać, ale też chętniej wydajemy. Dwa lata temu ankietowani pytani o przeznaczenie nagłego przypływu gotówki przede wszystkim mówili o bieżących wydatkach. Teraz zwycięża chęć poprawienia sobie warunków mieszkaniowych.