Chcemy postawić gminę na dwóch nogach

AR
opublikowano: 19-03-2017, 22:00

Władysławowo nie chce już kojarzyć się z tanimi wczasami. Burmistrz miasta Roman Kużel planuje ściągnąć tu "grubsze portfele": bogatszych turystów i duży biznes.

 ROZMOWA Z ROMANEM KUŻELEM, BURMISTRZEM WŁADYSŁAWOWA

Roman Kużel, burmistrz Władysławowa wybrany prawie trzy lata temu na pierwszą kadencję
Zobacz więcej

Roman Kużel, burmistrz Władysławowa wybrany prawie trzy lata temu na pierwszą kadencję Urząd gminy

„Puls Biznesu”: Dwa lata temu, obejmując urząd po raz pierwszy, był pan ledwie po trzydziestce, bez doświadczenia w samorządach. Od czego pan zaczął?

Mam nieco inne pomysły dla Władysławowa niż moi poprzednicy — dlatego zmian było dużo od początku. Jedną z pierwszych było m.in. nagrywanie sesji rady miasta. Zależy mi na transparentności, to była moja wyborcza obietnica. Szybko uruchomiliśmy też aplikację, która wysyła ważne informacje poprzez esemesy. Dziś korzysta z niej już około tysiąca mieszkańców. Jednym z najważniejszych problemów gminy był i jest ład przestrzenny, a raczej jego brak. Władysławowo nigdy nie miało rynku, dlatego jednym z moich pierwszych wyzwań było wytyczenie planów zagospodarowaniacentrum miasta. Tu pojawił się też problem związany z własnością gruntów położonych w sercu Władysławowa. W tym momencie udało nam się dogadać z około 80 proc. właścicieli tej ziemi. Zależy nam, aby zabudowa miasta, którego główną gałęzią gospodarki jest turystyka, była estetyczna i jednolita. Planujemy też dużą inwestycję związaną z budową kanalizacji w dzielnicy Hallerowo, z czym wiąże się również budowa deptaka wzdłuż głównego pasa nadmorskiego. Chcemy na nowo kształtować przestrzeń architektoniczną, więc dwa lata temu w urzędzie miasta utworzyliśmy specjalną komórkę planistyczną. To dość niekonwencjonalne rozwiązanie jak na 15-tysięczne miasteczko. Dziś zatrudniamy architekta miejskiego i dwóch urbanistów i planujemy zmienić 20 planów miejscowych. Chcemy też przygotować Władysławowo na duże inwestycje samorządowe i prywatne. Jedną z nich jest budowa mariny (przystani) żeglarskiej, gdzie stworzymy ośrodek szkoleniowy dla młodych.

Ale na razie tych inwestycji nie widać. Dlaczego?

Każdy projekt wymaga przygotowania. W przypadku mariny jesteśmy na etapie regulowania własności gruntów — podobnie jak to było w przypadku centrum. Mamy już unijne pieniądze na ten cel i zabezpieczenie w postaci 5-hektarowej działki, która może być sprzedana, aby sfinansować inwestycję. Zdaję sobie sprawę, że do końca kadencji nie zostało dużo czasu — 4 lata to za mało, żeby wprowadzić zmiany, które planujemy. Wierzę, że uda nam się kontynuować działania w przyszłej kadencji. Oczywiście może się tak zdarzyć, że śmietankę z naszych pomysłów będą spijać moi następcy. Moim celem "na dzisiaj" jest jednak wsparcie, również legislacyjne, obecnych i przyszłych inwestycji związanych z komunikacją, turystyką, tworzeniem nowych miejsc pracy, a także promocją Władysławowa jako miasta z czystym powietrzem. W związku z tym ostatnim, na przykład, chcę w najbliższym czasie wprowadzić uchwałę zwalniającą mieszkańców posiadających auta hybrydowe z opłat parkingowych. Będzie to tylko początek legislacji związanej z regulacjami przygotowującymi miasta na taką motoryzacyjną rewolucję. Te "pierwsze kroki" mają jednak ogromne znaczenie.

Czy gminę stać na te plany?

Pozyskujemy unijne pieniądze, np. na ścieżki rowerowe i wspomnianą przystań żeglarską, mamy też niemałe wpływy z podatków, a preferencyjne stawki podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców będą — mam nadzieję — ich przyciągać do gminy. Mamy też pewną przewagę nad innymi gminami związaną z naszą nadmorską lokalizacją i atrakcyjnymi działkami, które możemy sprzedać. Wkrótce rozpiszemy też przetarg na dzierżawę plaży pod miejsca na małą gastronomię, a to oznacza kolejne źródło potencjalnego finansowania wszystkich planów.

A te prywatne inwestycje, o których pan wspominał?

Turystyka to podstawowe źródło dochodów mieszkańców. Dotychczas przyjeżdżali tutaj wczasowicze nastawieni na tanie kwatery i pola namiotowe. Nam zależy na tym, żeby ściągnąć tutaj również turystów z grubszym portfelem, dzięki zróżnicowaniu i podniesieniu jakości oferty turystycznej. We Władysławowie buduje się dziś nowy hotel, dwa kolejne się rozbudowują. To pozwoli przedłużyć sezon turystyczny. Moim celem jest jednak postawienie Władysławowa na dwóch nogach. Liczę na to, że w przyszłości lokalny budżet będzie się opierał nie tylko na podatkach płaconych w związku z działalnością turystyczną, ale też na podatkach od inwestujących tu firm. Chcemy stworzyć strefy inwestycyjne, zachęcać nowych przedsiębiorców do tworzenia miejsc pracy. W najbliższych planach mamy podpisanie umowy dzierżawy gruntów z dużą spółką z branży energetycznej, która zainwestuje tu w ciągu najbliższych lat nawet 100 mln zł, jej nazwy na razie nie ujawnię.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu