Chcesz wiedzieć, lej olej przez komputerową sieć

Sebastian Ogórek
11-12-2006, 00:00

E-learning to dobre narzędzie do nauki. Pod warunkiem że umie się z niego odpowiednio korzystać.

Nauka z pomocą nowoczesnych technologii staje się w Polsce coraz popularniejsza.

— Bardzo dużo takich szkoleń produktowych odbywa się w sektorze bankowym. Popularnym tematem, o który pytają klienci, są szkolenia z BHP. Zajęcia e-learningowe przydają się szczególnie, gdy mamy wielu pracowników, których trzeba nauczyć tego samego. Firma nie musi wtedy organizować wyjazdu dla dużych grup pracowników, więc oszczędza na kosztach logistycznych — zauważa Marek Hyla z firmy doradczo-szkoleniowej House of Skills.

Kolejnym plusem jest dowolny czas nauki.

— W tradycyjnym szkoleniu często na początku trener uczy nas tego, co już wiemy. W e-learningu zawsze można pierwsze lekcje przeskoczyć i przejść od razu do tego, co nas interesuje najbardziej — wskazuje Marek Hyla.

Szkolenie przed ekranem komputera przydaje się także wtedy, kiedy w firmie często wymieniają się pracownicy. Nie trzeba czekać, aż zbierze się odpowiednia liczba nowych ludzi, bo każdego nowo zatrudnionego można od razu posadzić przed komputerem i przeszkolić.

Z półki lub na zamówienie

Jeśli chcemy skorzystać z e-learningu, mamy do wyboru dwie możliwości.

— Pierwsza to zakup gotowych szkoleń. Działa w Polsce kilka bibliotek oferujących setki szkoleń na różny temat. Część po polsku, dużo po angielsku. Minusem takich szkoleń jest jednak bardzo ogólna wiedza, np. o technikach sprzedaży. Plusem za to — niska cena. Najczęściej kupuje się je w pakietach liczących czasem i setki szkoleń, co dodatkowo zbija jednostkową cenę — ocenia Marek Hyla.

Jeśli chcemy nauczyć pracowników bardziej praktycznych umiejętności, wtedy lepiej skorzystać z drugiej możliwości — zamówić szkolenie przygotowane dla konkretnej firmy.

— W tym wypadku firma szkoleniowa tworzy od podstaw szkolenie na podstawie materiałów otrzymanych od klienta. Dużo takich szkoleń porusza tematykę  menedżerską lub sprzedażową. Wiele dotyczy także znajomości produktów, omawiając nowe wyroby firmy na potrzeby na przykład pracowników działu handlowego — wymienia Marek Hyla. 

Cena szkolenia e-learningowego zależy od czasu jego trwania, niekiedy od liczby stron wyświetlanych na ekranie komputera. Liczy się też liczba zastosowanych multimediów (gier, zdjęć, filmów). W sumie za godzinne szkolenie płaci się od 10 do 50 tys. złotych.

— Samo czytanie z ekranu jest nieatrakcyjne. Musi być więc jakaś wartość dodana w postaci interakcji i multimediów. Ale klientom często bardzo zależy na e-szkoleniach w formie animowanych kreskówek, w których jest więcej obrazków niż wiedzy — ostrzega Anna Soin, wiceprezes Stowarzyszenia E-learningu i dyrektor handlowa LearningLab.

Jeśli nie chcemy płacić za przygotowanie szkolenia, spróbujmy je przygotować sami. Zwłaszcza szkolenia produktowe. Można wtedy od wyspecjalizowanej firmy kupić jedynie platformę e-learningową, czyli specjalny program komputerowy (są już także darmowe programy), do którego „wkładamy” własny program nauki.

Komputer i trener

Zmienia się wykorzystanie e-learningu.

— Powstawał jako narzędzie edukacji funkcjonujące nieco obok świata tradycyjnych szkoleń. Był postrzegany jako odrębna część procesu kształcenia. Dziś coraz częściej łączy się oba sposoby nauki — do teorii przekazywanej przez komputer dodaje się praktyczne warsztaty na żywo. Nazywa się to blend learningiem — wyjaśnia Marek Hyla.

Jego zdaniem w Polsce pracownik często przegląda w komputerze dwie pierwsze lekcje, a potem się zniechęca. Zadaniem trenera jest także pilnowanie harmonogramu pracy z komputerem i mobilizowanie kursantów.

— Najlepiej, gdy w blend learningu uczestniczy trener, który był jednym z twórców elektronicznego szkolenia. Często w przypadku gdy e-szkolenie dotyczy umiejętności specyficznych dla danej firmy, powinno być uzupełnione zajęciami warsztatowymi prowadzonymi przez wewnętrznych ekspertów — podpowiada Anna Soin.

Najnowszym trendem w e-szkoleniach jest wykorzystanie elementów tzw. Web 2.0. Nauka i wymiana informacji w firmie realizowana jest przy wykorzystaniu blogów, podcastów, forów internetowych czy stron typu wiki, których autorami są sami użytkownicy.

— Zastępują one wersje papierowe materiałów szkoleniowych i pliki PDF. Ta tak zwana demokratyzacja treści polega na tym, że ci, którzy mają wiedzę, dzielą się nią przez internet lub intranet. Pracownicy firmy mogą wykorzystywać wiedzę swoich kolegów — zachwala Marek Hyla.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Ogórek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Chcesz wiedzieć, lej olej przez komputerową sieć