Propozycją dla mniej zamożnych chcących wykorzystać koniunkturę w nieruchomościach są fundusze nieruchomości. Tyle że oferta jest skromna.
Ceny nieruchomości rosną jak szalone i według prognoz tak będzie również w najbliższych latach. Kupić dziś, poczekać i sprzedać z zyskiem — to prosta recepta na sukces. Tyle że nie każdego stać na kupowanie kilku mieszkań, nie mówiąc o budowaniu biurowca czy centrum handlowego. Jeśli nie stać cię na samodzielną inwestycję, zrób to wspólnie z innymi — taką możliwość dają fundusze nieruchomości. Chętnych znalazłoby się sporo, tyle że propozycji ze strony TFI niewiele. Jedyną opcją jest Fortis L Nieruchomości Europa, który świadom swej wyjątkowości rozpoczyna ofensywę i rozszerza sieć dystrybucji. Od dziś dostępny jest za pośrednictwem Investment Fund Manager, a jeszcze w tym roku ma podpisać umowy dystrybucyjne z bankami.
Jedyny otwarty
Rzecz w tym, że Fortis nie jest funduszem nieruchomości w dosłownym znaczeniu. Nie inwestuje bezpośrednio w nieruchomości, lecz w europejskie spółki z tej branży lub fundusze Real Estate Investment Trust. Oznacza to, że wyniki funduszu zależą w głównej mierze od kursu spółek, które ma w portfelu. Nie można tu więc mówić o pełnej dywersyfikacji inwestycji. Załamanie koniunktury na giełdzie odbije się na kursach spółek, a to na wynikach funduszu. Podobnie jest w przypadku funduszy stworzonych przez KBC, które wyniki budują na indeksach rynków nieruchomości.
Taka konstrukcja funduszu Fortis ma też dobre strony — płynność, która umożliwia działalność w formie funduszu otwartego —w każdej chwili inwestor może wejść i wyjść z inwestycji. Wszystkie pozostałe fundusze nieruchomości działające w Polsce to fundusze zamknięte.
— Inwestycje w nieruchomości charakteryzują się małą płynnością, dlatego fundusze muszą być zabezpieczone na wypadek nagłego wychodzenia inwestorów — tłumaczy Piotr Kuba, wiceprezes zarządu Skarbiec TFI.
Nawet jeśli fundusze nieruchomości nie przynoszą oszałamiających zysków, to i tak specjaliści doradzają taką inwestycję.
— Fundusze nieruchomości to przede wszystkim doskonała metoda dywersyfikacji inwestycji, bo jej powodzenie nie jest uzależnione od sytuacji na giełdzie — dodaje Piotr Kuba.
Brak motywacji
Zainteresowanie klientów jest duże, czego dowodzi fakt, że żaden z funduszy nie miał problemu z zebraniem zakładanego poziomu aktywów oraz wyniki sprzedaży Fortisu — ponad jedna trzecia klientów inwestuje w fundusz nieruchomości.
Wprawdzie ofertę nowych funduszy nieruchomości w przyszłym roku zapowiadają Skarbiec i KBC, ale generalnie TFI nie wykorzystują popytu. Dlaczego?
Bo wprowadzenie funduszu nieruchomości jest trudniejsze niż zwykłego funduszu.
— Inwestowanie na rynku nieruchomości wymaga stworzenia zespołu analityków lub wynajęcia firmy zewnętrznej — mówi Piotr Habiera, wiceprezes KBC TFI.
Ponadto ogromny strumień pieniędzy płynący do klasycznych funduszy nie mobilizuje TFI do tworzenia bardziej złożonych produktów.