Chińczycy budzą węglową hossę

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-01-14 00:00

Na świecie drożeje

węgiel. Akcjonariusze

spółek z sektora

górniczego mogą

zacierać ręce

Na przełomie roku kontrakty terminowe na węgiel w holenderskich portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) poszły w górę o blisko 18 proc. W ślad za tym dynamicznie rosną też notowania spółek z sektora górniczego. Na GPW przez ostatnie dwa tygodnie akcje Bogdanki i New World Resources zdrożały o ponad 15 proc.

Przez cały ubiegły rok ceny węgla zmieniały się w dość wąskim zakresie po głębokich spadkach z drugiej połowy 2008 r. (o 65 proc.). Dziś do szczytów hossy — kiedy za tonę węgla płacono 217 USD — jest wciąż bardzo daleko, ale impuls do jej prawdopodobnego rozpoczęcia znów przyszedł z Chin. Tam wyjątkowo niskie temperatury spowodowały nagły wzrost zapotrzebowania na węgiel dla elektrowni. Duże opady śniegu na północy kraju wywołały też problemy z dostawami, bo wąskim gardłem okazał się transport. W ciągu trzech ostatnich tygodni zapasy surowca w chińskich portach spadły o jedną piątą, co natychmiast stało się dobrym pretekstem do windowania cen. Na to nakładają się nadzieje na wzrost produkcji w sektorze hutnictwa, drugim oprócz energetyki głównym konsumencie węgla. Ceny stali mogą rosnąć nie tylko dzięki wzrostowi popytu (pochodna odradzającego się globalnie wzrostu gospodarczego), ale również ze względu na możliwe przejściowe ograniczenie podaży (w Chinach dostawy węgla do elektrowni mają priorytet wobec dostaw do hut).

Beneficjentem wszystkich tych tendencji są właściciele akcji spółek wydobywczych. Szybko stały się one też faworytami analityków. Deutsche Bank podniósł do "kupuj" rekomendację dla Bogdanki (LWB), z ceną docelową wciąż o 10 proc. przewyższającą obecny kurs na GPW (wczoraj znów mocno rósł), a BoA Merrill Lynch kilka dni temu wydał podobne zalecenie dla New World Resources. Obie spółki zostały uznane za "top pick", co oznacza, że ich walory są szczególnie polecane inwestorom.

Fala optymizmu może nieść notowania LWB i NWR nadal w górę, ale warto zastanowić się, czy dalsza zwyżka ma fundamenty. Wskaźniki rynkowe (P/E, EV/EBITDA itd.) nie dają dziś dobrych wskazówek, bo obserwowany właśnie skokowy wzrost cen węgla już zachęcił niektórych analityków do podniesienia prognoz dla spó- łek, a inni wkrótce też zapewne zrobią to samo. Teoretycznie nadzieje na wyższą stopę zwrotu dają akcje NWR, bo struktura jego sprzedaży jest zdecydowanie bardziej procykliczna: jeśli gospodarka się rozpędza, zwiększa się zapotrzebowanie na węgiel koksowy ze strony hut stali. Bardziej stabilny jest popyt na węgiel energetyczny (ze strony elektrowni i elektrociepłowni), choć i tu w czasie kryzysu można było zaobserwować zmniejszenie zakupów przez odbiorców przemysłowych. W NWR proporcje sprzedaży węgla koksowego i energetycznego rozkładają się mniej więcej pół na pół, Bogdanka osiąga przychody niemal wyłącznie z tego drugiego segmentu.

Obie firmy podpisują wieloletnie umowy z odbiorcami, ale ceny na kolejne okresy dostaw uzgadniane są w negocjacji. Dziś górnicze firmy mają zdecydowanie lepszą pozycję przetargową w rozmowach z odbiorcami, bo rośnie popyt, a analitycy systematycznie podnoszą prognozy cen węgla oraz cen i produkcji stali. Analitycy Australia New Zealand Banking Group przewidują, że średnia cena węgla w tym roku wyniesie 95 USD za tonę. Przed rokiem było to niespełna 85 USD. Morgan Stanley uważa, że przeciętna cena węgla energetycznego wyniesie 85 USD za tonę, a koksowego 175 USD. Deutsche Bank podniósł właśnie prognozę dla węgla energetycznego o 20 proc., do 85 USD za tonę. To pewnie nie koniec, a im lepsze będą perspektywy gospodarki światowej, tym większe będą szanse na powrót cen węgla do poziomów ze szczytów hossy.

Wciąż nie ma powodu do optymizmu

Podwyższyliśmy cenę docelową akcji NWR z 95 do 165 CZK (27 zł), m.in. ze względu na kontynuację odbicia w sektorze stalowym, co stwarza lepsze perspektywy dla spółki na 2010 r. Wciąż jednak istnieje ryzyko, że wzrost globalnej gospodarki nie będzie bardzo silny, a popyt na węgiel osłabnie, kiedy zanikną impulsy ze strony projektów stymulacyjnych. Dane z listopada są argumentem za tym scenariuszem, bo światowa produkcja stali spadła o 5 proc., licząc miesiąc do miesiąca, po pół roku nieprzerwanych wzrostów.

Akcje NWR nie są ponadto szczególnie atrakcyjne w porównaniu z innymi spółkami górniczymi. Wciąż nie ma powodu do nadmiernego optymizmu.

Jeszcze w styczniu NWR opublikuje ceny zakontraktowane na 2010 r. To bardzo ważne ze względu na dużą dźwignię operacyjną firmy: zysk jest bardzo wrażliwy na ceny. Jeśli pójdą w górę w tempie dwucyfrowym, będzie to impuls do wzrostu notowań spółki i zmiany naszych prognoz wyników.

* z raportu z 21 grudnia

Josef Nemy

Komercni Bank*

Bogdanka mile zaskoczy wynikami

Spółka pozytywnie zaskoczy wynikami z roku 2010, które pierwotnie miały być istotnie słabsze niż zeszłoroczne (-23 proc. na poziomie zysku netto). Przy założonym ponad 6-procentowym spadku cen węgla w stosunku do obecnych poziomów, spółka powinna wypracować ponad 180 mln zł czystego zysku. Poprzednia nasza prognoza mówiła o 142 mln zł, a konsensus wynosi 128 mln zł. W roku kolejnym oczekujemy skokowego wzrosty zysków w związku z zakoń-czeniem pierwszego etapu programu inwestycyjnego.

Obecny obraz rynku to z jednej strony odbudowujący się popyt, a z drugiej — nadal wysoki import tańszego niż krajowy węgla rosyjskiego. Import uderza głównie w kopalnie śląskie, które pomimo wyższych cen sprzedaży niż Bogdanka nie są w stanie osiągnąć zysku i wygospodarować środków na inwestycje podtrzymujące lub zwiększające produkcję w przyszłości.

* z raportu z 6 stycznia

Michał Marczak

DI BRE Banku*

Kamil

Zatoński