Chińskie konsorcjum COVEC, które buduje 50 km autostrady między Łodzią i Warszawą wreszcie przemówiło. Chińczycy obiecali, że zapłacą podwykonawcom, którzy zeszli w placu budowy z powodu braku przelewów od COVEC-u. Zapłacą, ale wtedy kiedy pieniądze prześle im drogowa dyrekcja. Twierdzą, że miała uruchomić przelew 25-26 maja.
- Sprawdzam, czy poszedł – mówi Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA. Chodzi o
45 mln zł.
Marcin Hadaj podkreśla jednak, że niepłacenia przez COVEC podwykonawcom
nie należy łączyć z płatnościami dyrekcji. Przelewa ona bowiem autostradowemu
wykonawcy fundusze zgodnie z harmonogramem.
Problem jednak w tym, że długie terminy płatności ze strony dyrekcji
krzyżują plany Chińczykom.
„Długie terminy płatności za wykonane prace, ze
strony zamawiającego (GDDKiA – red.), utrudniają konsorcjum regulowanie
płatności podwykonawcom i dostawcom w umówionym czasie pięciu dni lub na
bieżąco, w momencie otrzymania faktur VAT. Według umowy, konsorcjum otrzymuje
płatności z GDDKiA w terminie nie dłuższym niż 58 dni. Płatności są realizowane
przez zamawiającego ostatniego dnia umówionego cyklu, co może powodować
trudności z dotrzymaniem bieżących, bardzo krótkich terminów regulowania
zobowiązań dla podwykonawców” – napisali przedstawiciele firmy w
komunikacie.
Dodają, że prosili dyrekcję o skrócenie terminów płatności.
W sierpniu 2009 r. szef COVEC zapewniał GDDKiA, że nie będzie problemów z
finansowaniem budowy.
„ Po podpisaniu umów z zamawiającym COVEC będzie
dostarczać konsorcjum systematycznie środki finansowe na przeprowadzenie
poszczególnych prac, aż do ostatecznego zakończenia” – czytamy w liście do
GDDKiA od przedstawicieli chińskiego konsorcjum.
Skoro na bieżąco mieli sami finansować prace, to terminy płatności przez
GDDKiA nie powinny mieć wpływu na wypłaty dla podwykonawców.
KAP