Indeks Shanghai Composite rósł na zamknięciu o 4,8 proc., a CSI300, indeks blue chipów notowanych w Szanghaju i Szenzen, poszedł w górę o 4,3 proc.
Pomimo wzrostów na dwóch ostatnich sesjach bilans tygodnia okazał się ujemny, wartość Shanghai Composite spadła o 7,9 proc. W poprzednim tygodniu wartość indeksu zmniejszyła się o 11 proc. W poniedziałek główny indeks giełdy w Szanghaju runął o 8,5 proc., najmocniej od 2007 roku.
Zmiana nastrojów na chińskich rynkach akcji znów jest zasługą serii działań władz Chin. We wtorek bank centralny obniżył stopy procentowe i stopę rezerw obowiązkowych banków, a rząd rozpoczął pompowanie pieniędzy na rynek finansowy. W piątek magazyn finansowy Caixin poinformował, że państwowa instytucja pożyczająca inwestorom na transakcje lewarowane wystąpiła do banków o roczny kredyt wysokości ok. 1,4 bln juanów (219 mld USD) na sfinansowanie zakupów akcji. Władze Chin ogłosiły także, że fundusze emerytalne rozpoczną „najszybciej jak to będzie możliwe” inwestowanie 2 bln juanów w akcje i inne aktywa.
Pomimo tych działań niektórzy analitycy wciąż pesymistycznie oceniają sytuację, wskazując na niski obrót i trwające wciąż delewarowanie.
- Jeśli popatrzeć na mały wolumen obrotów, odbicie może być tylko techniczne, bo przekonanie o trwałości zmiany jest wciąż bardzo słabe – powiedział Hou Yinming, strateg z AJ Securities. - Gdyby rajd na blue chipach okazał się trwały, ożywienie rynku byłoby przywrócone, ale taki scenariusz jest mało prawdopodobny w obecnej sytuacji gospodarczej – dodał.



