To prędzej czy później musiało nastąpić — wkrótce w Polsce swoją siedzibę otworzy pierwszy bank z chińskim kapitałem. Jak poinformował przebywający z wizytą w Pekinie prezydent Bronisław Komorowski, swoją filię nad Wisłą zamierza stworzyć Industrial and Commercial Bank of China (ICBC) — największy bank świata. Jego kapitały wyceniane są na 751 mld zł (225 mld USD), z czego około 30 proc. jest w posiadaniu chińskiego rządu. Suma bilansowa tego giganta to prawie dziesięciokrotność całego polskiego sektora bankowego.
Owocne sześć lat
— To na pewno dobra wiadomość dla polskiej gospodarki. Ta ogromna instytucja dostała jasne, zielone światło, żeby wchodzić do Polski — mówi Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów.
Na razie to tylko wstępne deklaracje. Do Komisji Nadzoru Finansowego nie wpłynęło żadne oświadczenie, że jakikolwiek chiński bank zamierza otworzyć w Polsce oddział (a jest taki formalny obowiązek). Żaden bank Państwa Środka nie ubiega się też aktualnie o licencję bankową w Polsce. Nie można jednak wykluczyć, że ICBC przetrze szlak i będzie to początek dłuższegoprocesu wkraczania chińskiej bankowości do Polski. Tak przynajmniej wygląda obecna tendencja na świecie.
Jak wynika z raportu Goldman Sachs, obecnie trzy największe banki świata są właśnie chińskie. Oprócz ICBC w wielkiej trójce są China Construction Bank oraz Ludowy Bank Chin (narodowy bank centralny — jedyna tego typu instytucja w zestawieniu). W globalnej czołowej dziesiątce jest jeszcze jeden bank pochodzący z Państwa Środka — Bank of China. Czyli na dziesięć bankowych gigantów świata aż cztery są chińskie. Trzy lata temu w dziesiątcezmieściło się ich trzy, sześć lat temu — ani jeden.
— Banki chińskie rosną szybciej niż inne, bo chińska gospodarka rozwija się szybciej niż reszta świata. To naturalny proces, że Państwo Środka ma coraz większy wpływ na światową bankowość — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.
Schyłek Europy
Chińska ekspansja na rynku finansowym sprawia, że reszta świata jest w odwrocie. Marginalizuje się zwłaszcza bankowość europejska. Jeszcze sześć lat temu do czołowej dziesiątki na świecie „łapało się” pięć banków Starego Kontynentu (HSBC, Royal Bank of Scotland, UBS, Santander i Barclays). Trzy lata temu było ich już tylko dwa (Santander i HSBC), teraz ostał się jedynie brytyjski HSBC. Nieco lepiej trzymają się banki amerykańskie — przez sześć lat w czołowej dziesiątce ich liczba zmniejszyła się zaledwie o jeden. Grono pożyczkodawców z USA skurczyło się z pięciu do czterech.
— Europejskie banki mają za sobą dwie bardzo nieudane inwestycje — w amerykańskie instrumenty pochodne i obligacje południowych państw strefy euro. I jedne, i drugie papiery w ostatnich trzech latach okazały się niewiele warte. Chińskie banki miały szczęście, że nie angażowały się w te inwestycje. Po prostu nie miały tak szerokiego dostępu do tych rynków — mówi Monika Kurtek.
Polscy bankierzy na razie mogą jednak spać spokojnie. Według analityków, wejście chińskiego banku to raczej symboliczny znak czasów niż fakt, który spowoduje przetasowania na polskim rynku.
— Nie przeceniałbym znaczenia tej informacji. Deklaracje Chińczyków bardziej wiązałbym z możliwymi inwestycjami w bony i obligacje. Nie sądzę, żeby ICBC angażował się w działalność operacyjną w Polsce. To jest mały rynek z punktu widzenia tak dużej instytucji. Jeśli już, to może w formie oddziału, który zajmowałby się obsługą bieżących transakcji chińskich przedsiębiorstw — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities.
Konferencja
Trendy w rozwoju bankowości prywatnej poznają Państwo podczas VII Kongresu Private Banking, organizowanego 21-22 lutego. Szczegóły: